"Ealing to nasza mała Polska" - mówią o swojej dzielnicy Polacy. Mają tu swoje sklepy, restauracje, jest polski kościół, a teraz też polska pani burmistrz. Została nim Barbara Czarniecka-Yerolemou. To ukoronowanie jej 20-letniej pracy w Radzie Miejskiej dzielnicy.

Reklama

Jej funkcja jest przede wszystkim honorowa i reprezentacyjna. "Burmistrz jest zapraszany na różne lokalne uroczystości i ceremonie, by dodać im trochę splendoru i urzędowego blasku - czasem mam wrażenie, że oczekuje się ode mnie bym była lokalną wersją... królowej" - tłumaczy "Dziennikowi Polskiemu".

>>>Ealing będzie miał żywą kronikę Polonii

Barbara Czarniecka-Yerolemou jest dzieckiem wojennej emigracji. Jej rodzice przyjechali do Anglii z Palestyny. Osiedlili się na Ealingu, bo tu znalazło miejsce wielu Polaków. To dlatego, żeniedaleko mieści się baza lotnicza RAF, z której korzystali polscy piloci walczący w Bitwie o Anglię.

Ale swoje miejsce w dzielnicy znalazły też kolejne fale emigracji. Po wojennej zaczęli przybywać uciekinierzy z komunistycznej Polski. Ostatnia, najświeższa fala, to młodzi, którzy ruszyli na Wyspy po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Najłatwiej było im zacząć nowe życie wśród swoich, czyli często właśnie w Ealingu.

Reklama

"W nowej generacji Polaków, która teraz dominuje na Ealingu, podoba mi się ich przedsiębiorczość i energia" - mówi "Dziennikowi Polskiemu" pani burmistrz. "Są odważni. Chcą wszystkiego spróbować, nie maja zahamowań, są ciekawi świata. Pokolenie moich rodziców było zupełnie inne. Bardziej zamknięte w sobie, trochę zachowawcze. Postawa dynamiczna, otwartość i odwaga dzisiejszego świata bardziej mi odpowiadają" - opowiada.

Pani burmistrz podkreśla, że najnowsi "polscy ealingczycy" są zajęci przede wszystkim pracą i sobą. Ale to się zmieni. "Jeszcze nie nastąpił dla nich czas pełnego włączenia się w życie społeczne naszej dzielnicy, a co dopiero pracę społeczną czy działalność charytatywną. Oni najpierw muszą stanąć na nogi. Nie dziwię się temu wcale. Ledwo zaczęli budować tu swoje życie" - mówi "Dziennikowi Polskiemu".