Dziennik Gazeta Prawana logo

Mobilna przychodnia na problem z erekcją

23 czerwca 2009, 18:24
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Mobilna przychodnia na problem z erekcją
Inne
Prawdziwą furorę robi w Polsce ciężarówka-przychodnia, w której dyżurują seksuolodzy i urolodzy. Podczas gdy w Portugalii odwiedzało ją średnio pięć osób dziennie, a w Holandii 51, w polskich miastach przychodnię na kółkach szturmowały codziennie setki osób.

Najważniejszy powód takiego oblężenia jest czysto praktyczny: to była jedyna okazja, by otrzymać bezpłatną poradę. Normalnie za wizytę u seksuologa trzeba słono zapłacić, bo NFZ jej nie refunduje. Na dodatek w Polsce jest zaledwie 50 lekarzy tej specjalności, więc w kolejkach do nich czeka się miesiącami. Podobnie było w Warszawie, we Wrocławiu i Katowicach.

Ale - jak zgodnie podkreślają specjaliści - przychodnia na kółkach kusiła mężczyzn przede wszystkim anonimowością. Rzeczywiście, na biało-czarnej ciężarówce nie było ani słowa o zdrowiu seksualnym, a jedynie enigmatyczny napis "Zdrowie w ruchu" i zdjęcie przytulającej się pod kołdrą pary.

>>>Polski seks jest pełen hipokryzji

Seksuolog Ryszard Smoliński, który przyjmował pacjentów we Wrocławiu, podkreśla, że żaden z mężczyzn nie był nigdy wcześniej u specjalisty. - tłumaczy Smoliński. Rzeczywiście, z dostępnych szacunków wynika, że zaburzenia erekcji mogą dotyczyć 1,5 mln mężczyzn powyżej 50. roku życia. Do specjalisty trafia zaledwie co dziesiąty.

Pierwszy odważny miał 27 lat. "Miałem kilka pytań, które mnie nurtowały, wreszcie mogłem je zadać lekarzowi" - tłumaczy po wyjściu. 51-letni Andrzej usłyszał o akcji w radiu. "Normalnie do gabinetu to jakoś tak trudno się wybrać. A tu i za darmo, i anonimowo" - mówi zadowolony. Do seksuologa wchodzi też małżeństwo przed czterdziestką. "Ta przychodnia to jak zrządzenie losu. Mamy pewien kłopot i zastanawialiśmy się, co z tym zrobić" - mówi kobieta. Oboje przyznają, że nie jest łatwo rozmawiać o "tych" rzeczach.

"Gdybym czekał, aż pacjent sam powie, o co chodzi, musiałbym najpierw wysłuchać kilkunastu historii obok tematu, a dopiero na koniec mężczyzna wydukałby, że ma problem z erekcją" - mówi Smoliński.

"Zaledwie 30 proc. polskich par rozmawia o problemach związanych z życiem seksualnym, gdy takie pojawią się w ich związku" - mówi. Winą za to obarcza brak edukacji seksualnej w okresie dojrzewania. "To powoduje, że nie umiemy się otworzyć" - dodaje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj