"Był to rejsowy autobus relacji Katowice-Brema i jechał z Katowic" - mówi DZIENNIKOWI Eriusz Rybacki, polski konsul w Hamburgu. Autokarem podróżowało 28 osób, ale osiem z nich wysiadło w Berlinie.

Reklama

"Wypadek wydarzył się tuż po piątej rano. Autokar z 20 osobami na pokładzie przewrócił się pod miejscowością Schwarzenbek" - mówi DZIENNIKOWI Grażyna Wojnowska, prezes firmy Eurolines Polska, firmy turystycznej, która zorganizowała podróż. Do Hamburga brakowało zaledwie kilkanaście kilometrów.

W wypadku zginęły dwie osoby, 11 rannych osób trafiło do szpitali w Hamburgu. Według Wojnowskiej dwie osoby już opuściły szpital. Pasażerowie, którzy nie ucierpieli pojechali w dalszą drogę autokarem firmy Orbis Transport.

Początkowo konsul Rybacki nie wykluczał, że do tragedii mogły się przyczynić fatalne warunki panujące na drogach. Wczoraj doszło bowiem do załamania pogody w tym rejonie Niemiec.

Ale z zeznań 32-letniego kierowcy wynika co innego. Rano był on jeszcze w szoku. Przeschłuchano go dopiero kilka godzin po wypadku. Sonia Kurz z dyrekcji policji w Ratzeburgu powiedziała Polskiemu Radiu, że kierowca przyznał, że mógł zasnąć za kierownicą.

"To był pierwszy rejs tego autokaru" - dodaje Wojnowska. Pojazd marki Bova zaledwie trzy dni temu wyjechał został odebrany od dilera.

Według informacji przewoźnika i sprzedawcy biletów niemal wszyscy ranni pasażerowie, są z Górnego Śląska. Autokar jechał Katowic przez Chorzów, Bytom, Gliwice, Wrocław, Legnicę, Berlin, Hamburg do Bremy.

Rodziny poszkodowanych mogą uzyskać informacje w hamburskim Konsulacie Generalnym RP pod numerami telefonów: 00 49 40 611 87 128 lub 00 49 40 611 87 101.