Tym razem wojskowa CASA wynajęta przez policję zrobiła kurs z Madrytu przez Paryż. W sumie w tamtejszych aresztach uzbierało się kilkunastu Polaków, których trzeba było przewieźć do kraju i tu osądzić. Skala ucieczek przestępców z Polski urosła na tyle, że ich transport to poważny cios dla policyjnego budżetu.

"Wcześniej woziliśmy podejrzanych lotami rejsowymi. Ale to wymaga kupna przynajmniej trzech biletów: tam i z powrotem dla konwojenta i jednego dla przestępcy" - mówi Robert Horosz z Komendy Głównej Policji. "Wynajmując samolot od wojska mamy za jednym zamachem kilkanaście sprowadzonych osób i kilkanaście razy mniejszy koszt w przeliczeniu na podejrzanego" - wylicza skrupulatnie Horosz.

Oszczędności są wskazane, tym bardziej że coraz więcej przestępców ucieka z kraju. Takich lotów jak wczorajszy, policja tylko w tym roku zorganizowała już kilkadziesiąt. Tylko w pilnych przypadkach konwojentów wysyła się po przestępcę liniami rejsowymi. Na krótszych trasach, jak do Budapesztu czy Wiednia, policja używa do transportu helikopterów MI-8.

Jednak na co dzień wynajmowane są samoloty transportowe CASA. Bandyci lecą w nich skuci kajdankami, ale siedzą w fotelach, w których normalnie podróżują żołnierze. "Nie jest to komfort boeinga czy airbusa, ale leci się w miarę normalnie" - mówi Horosz i dodaje, że konwojenci podróżują w takich samych warunkach jak podejrzani.

We wczorajszym transporcie szczególnie cenny dla policji był Marcin M. pseudonim "Mysza". To szef mafii, która w latach 2003-2004 terroryzowała Trójmiasto wymuszając haracze i napadając na konwoje z pieniędzmi. "Mysza" poszukiwany był od czerwca 2007 roku Europejskim Nakazem Aresztowania. 6. czerwca zatrzymała go hiszpańska policja.