Na szczęście dzieci szybko . Najmłodsze z nich miało . Jego matka w rozmowie z dziennikarzem tłumaczyła, że nie spodziewała się rozpylenia gazu. "Myślałam, że jest inne prawo" - mówiła.
>>> "Kupcy mieli w boksach maczugi i kamienie"
Dziennikarz jednak dopytywał, czy nie uważa ona swojej decyzji za nieodpowiedzialną. , żeby miało co jeść, gdzie spać. A nie żeby się tułało od ulicy do ulicy" - tłumaczyła kobieta. I skarżyła się, że nikt nie chciał jej pomóc. "Stałam przed dwoma kamerami, przed dziesiątkami ludzi i prosiłam, żeby ktoś mnie wpuścił" - relacjonowała.
Po co chłopczyk został zabrany do hali, wyjaśnił mężczyzna, prawdopodobnie jego ojciec:
>>> Dziesiątki rannych po bitwie pod KDT
Jak podały "Wydarzenia" Polsatu, na przyjście do hali i bronienie miejsc pracy zdecydowały się także .