Dziennik Gazeta Prawana logo

Myślała, że ma raka, bo szpital się pomylił

17 sierpnia 2009, 14:35
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Myślała, że ma raka, bo szpital się pomylił
Inne
Horror, dramat i potworny lęk – tak o ponad tygodniu ze swojego życia mówi 26 letnia Beata ofiara szpitalnej pomyłki. Kobieta przez osiem dni żyła ze świadomością, że ma raka, bo w szpitalu wydano jej wyniki badań innej kobiety. Teraz zamierza walczyć w sądzie o zadośćuczynienie.

- taką diagnozę trzy tygodnie temu usłyszała Beata, 26-letnia mieszkanka bydgoskich Jachcic. Kobieta dostała skierowanie na operację. Do szpitala im. Biziela w Bydgoszczy na pododdział patologii wczesnej ciąży i rozrodu trafiła 14 lipca. Tego samego dnia przyjęto tam także inną, 60-letnią pacjentkę. Jak się później okazało, nazwisko. "Pierwszy człon mojego nazwiska jest taki sam, jak tej drugiej pani" mówi nam Beata, która o całej sprawie opowiedziała "Gazecie Pomorskiej".

. Chcę wyrazić moje szczere ubolewanie z powodu tego co się stało" mówi nam Andrzej Motuk dyrektor szpitala uniwersyteckiego im dr Jana Biziela w Bydgoszczy w którym doszło do zamienienia kart pacjentek.

Operację przeprowadzono 15 lipca. "Wyniki badań histopatologicznych odebrałam 4 sierpnia. . Mimo dużego wsparcia ze strony rodziny, nie potrafiłam przestać myśleć o chorobie" opowiada kobieta. Każdy kolejny dzień określa tak samo koszmar.

Ginekolog, do którego udała się z wynikami, skierował ją do szpitala. 11 sierpnia bydgoszczanka ponownie trafiła do Biziela.

Tam poproszono, aby dostarczyła kserokopię wyniku badań histopatologicznych. Odebrała ją w sekretariacie pododdziału patologii ciąży. Wtedy Gdy poprosiła o wyjaśnienie w sekretariacie pracująca tam kobieta z zaskoczeniem odpowiedziała, że to nie są jej wyniki.

Całe szczęście kobieta której wyniki dostała pani Beata cały czas przebywa w naszym szpitalu, a zamiana kart nie wpłynęła na proces jej leczenia .

Tymczasem Beata złożyła już do sekretariatu dyrekcji szpitala pisemną skargę. Bydgoszczanka zamierza też wnieść sprawę do sądu. "" - mówi oburzona. "Nie chcę pieniędzy dla siebie. Niech trafią do dzieci chorych na nowotwór" - mówi. Kobieta zamierza domagać się 200 tys złotych "Szczegóły ustalam już z prawnikiem" dodaje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj