Alkohol znajdzie się też na pokładzie boeinga LOT-u, którym papież przyleci do Polski. Dlaczego urzędnikowi wolno więcej niż zwykłemu obywatelowi? "U nas nie kosztuje się wina, tylko pije na umór. Jakie świadectwo dalibyśmy, gdyby w światowych mediach pokazano pijacką burdę? - pyta rektor warszawskiej kurii ks. Grzegorz Kalwarczyk.
Rząd wprowadził całkowity zakaz sprzedaży alkoholu w miastach, które odwiedzi papież. W czwartek i w piątek prohibicja obowiązuje w stolicy, w piątek w Częstochowie, a w sobotę i niedzielę w Krakowie. Premier surowo obszedł się z mieszkańcami Mazowsza, Śląska i Małopolski - w tych województwach nie kupimy silniejszych trunków.
Czym kierował się rząd, wprowadzając prohibicję? - pyta "Metro".
"Premier nie uzasadnił swojej decyzji. Prawdopodobnie chodzi o godne przeżycie wizyty papieskiej, uniknięcie burd. Wiadomo, co wiąże się z alkoholem" - tłumaczy Beata Żmijewska z Centrum Informacyjnego Rządu.
Od czwartku, czyli dnia przyjazdu papieża, czeka nas przymusowa abstynencja. W restauracji kelner nie poda nam lampki wina, a w sklepie nie kupimy piwa. Są jednak osoby, których zakaz nie obowiązuje.Wykwintne wino będzie pił sam Benedykt XVI, a także dostojnicy kościelni i rządowi. W tym autor zakazu, premier Kazimierz Marcinkiewicz. "Podamy włoskie wino, białe lub czerwone" - zdradza współpracownik Giancarlo Russo, oficjalnego kucharza Episkopatu Polski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama