Dziennik Gazeta Prawana logo

Ochrona Ojca Świętego

12 października 2007, 11:31
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Na kilka godzin przed przejazdem konwoju papieskiego, pirotechnicy sprawdzają studzienki kanalizacyjne. Do niektórych muszą wejść, żeby sprawdzić, czy w kanałach pod ulicą nie ma bomby. W tym samym czasie snajperzy zajmują stanowiska na wysokich budynkach, z których obserwują trasę przejazdu. Szczególnie czujni są w momencie, kiedy Ojciec Święty opuszcza samochód lub śmigłowiec. Cały czas strzegą papieża jego własni ochroniarze, szkoleni w najlepszych jednostkach antyterorystycznych świata, takich jak brytyjski osławiony SAS czy amerykańska DELTA.
Najpierw rozpędzony radiowóz na kogucie, jadący prawym pasem drogi, rozjeżdża wszystkie gazety, opakowania i papierki leżące na ulicy. Robi to na wypadek, gdyby znajdowała się tam bomba. Pełni rolę kamikadze - podobnie jak jadące w pewnej odległości kolejne policyjne auto, które ma za zadanie zmieść z ulicy wszystko, co znajdzie się na jego drodze. Dopiero trzeci radiowóz pilotuje kolumnę papieską.

Auto jedzie w eskorcie motocyklistów. Pełnią oni jedynie rolę kwiatka do kożucha, czyli reprezentacyjną.

Samochód Ojca Świętego to istna forteca. Ma nie tylko kuloodporne szyby, które powstrzymują nawet serię z kałasznikowa, systemy antypożarowe, ale również odstrzeliwane z wewnątrz drzwi, które pozwalają na awaryjne opuszczenie pojazdu. Koła wyposażone są w specjalne systemy, które nawet po przestrzeleniu opon pozwalają na kontynuowanie jazdy z prędkością 40 km/h. Podobne rozwiązania stosuje się w wojskowych transporterach. Limuzyna papieża jest tak skonstruowana, że wytrzymuje nawet strzał z granatnika przeciwpancernego. Zostanie z niej wówczas kupa złomu, ale pasażerowie w środku mają dużą szansę na przeżycie. Trzeba pamiętać, że auto służy do tego, żeby wywieźć osoby się w nim znajdujące z zagrożonego terenu, ale nie daje stuprocentowej gwarancji bezpieczeństwa.

Za papieskim autem jedzie furgon z rozsuniętymi drzwiami. Tu czuwa czterech ochroniarzy z bronią w ręku. Gotowi są w każdej sekundzie do akcji. Uzbrojeni w pistolety maszynowe H&K, pistolety Glock i Sig Sauer są doskonałymi strzelcami. Szkolili ich najlepsi na świecie komandosi z jednostek specjalnych, w tym nawet izraelczycy.

Kolejny pojazd to furgon z charakterystyczną szklaną kulą na dachu. To auto zakłóca wszelkiego rodzaju sygnały radiowe i elektryczne. Chodzi o to, żeby ewentualny zamachowiec nie mógł zdetonować ładunku wybuchowego, umieszczonego np. w telefonie komórkowym.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj