Wymuszali haracze, terroryzowali warszawski Grochów, handlowali prochami. Kumali się z gangiem pruszkowskim. Wreszcie policja zrobiła swoje: 15 gangsterów z bandy Jacka Z. pseudonim Zwierz wpadło! A łatwo nie było. W akcji brało udział aż 200 policjantów, w tym 70 antyterrorystów!
Gang "Zwierza" brał narkotyki od grupy jednego z liderów gangu pruszkowskiego, niejakiego Jerzego W. pseudonim Żaba. I to był błąd! Policja trafiła na grochowskich
bandytów po rozbiciu tzw. szlaku bałkańskiego, którym gang "Żaby" i jego żony Barbary przemycał do Polski heroinę.
Prochy pochodziły z Bułgarii. A trafiały m.in. do Anglii. Resztę bandyci sprzedawali w Polsce, głównie w Warszawie. Narkotyk przewożono w skrytkach samochodów osobowych i ciężarówek. "Żaba" wraz z kompanami wpadł w październiku 2005 r. I zaczął sypać...
Bandyci z Grochowa pracowali jednak nie tylko z Pruszkowem. Brali też udział w wybrykach innego warszawskiego gangu, tzw. grupy mokotowskiej. Ci specjalizowali się w brutalnych porwaniach dla okupu i napadach z użyciem broni.
Prochy pochodziły z Bułgarii. A trafiały m.in. do Anglii. Resztę bandyci sprzedawali w Polsce, głównie w Warszawie. Narkotyk przewożono w skrytkach samochodów osobowych i ciężarówek. "Żaba" wraz z kompanami wpadł w październiku 2005 r. I zaczął sypać...
Bandyci z Grochowa pracowali jednak nie tylko z Pruszkowem. Brali też udział w wybrykach innego warszawskiego gangu, tzw. grupy mokotowskiej. Ci specjalizowali się w brutalnych porwaniach dla okupu i napadach z użyciem broni.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl