Dyrektor ze szpitala MSWiA w Łodzi wypowiedział posłuszeństwo ministerstwu i stanął po stronie strajkujących lekarzy. Nie podam się do dymisji! - oświadczył. Protestujący medycy odetchnęli z ulgą. Jeszcze kilka dni temu dyrektor sam złożył donos do prokuratury na strajkujących. Dziś zachował się jak kapitan tonącego okrętu - jeśli pójdzie na dno, to razem z załogą.
Pojawiło się jednak światełko w tunelu. Jest szansa na zakończenie strajku. Wygląda na to, że personel znalazł wreszcie wspólny język z Wojciechem Szajberem,
dyrektorem placówki. Przynajmniej tak twierdzi Sławomir Zimny, szef Łódzkiego Związku Lekarzy. Trwają rozmowy związkowców z szefem szpitala. Pod budynkiem zebrało się kilkuset lekarzy z
innych szpitali w całym kraju, którzy popierają medyków postawionych pod ścianą. Nawet związki zawodowe policjantów i strażaków stoją za nimi murem.
Wojciech Szajber zastanawiał się nad dymisją całą noc, ale postanowił, że jednak nie opuści strajkujących. Jego decyzja jest o tyle dziwna, że sam wcześniej złożył do prokuratury donos na swoich lekarzy. Uznał bowiem, że strajk jest nielegalny. Wtedy ministerstwo poradziło szefowi szpitala, by wywalić niepokornych z pracy. Ta rada tylko rozjuszyła lekarzy. Gdy usłyszeli, że mogą wylecieć, postanowili kontynuować strajk.
MSWiA nakazało dyrektorowi, by do 3 czerwca zaprowadził porządek w szpitalu. Więc tak czy inaczej los Wojciecha Szrajbera wisi na włosku. Nie posłuchał rady ministerstwa, a przecież podlega resortowi. Pewnie juz niedługo przestanie być szefem szpitala w Łodzi. Będę bronił lekarzy do końca - zapowiedział jednak dyrektor. "Zwolnienie całej kadry byłoby równoznaczne z likwidacją szpitala" - tłumaczy.
Protest w łódzkim szpitalu ciągnie się od 9 maja, ale wcześniej lekarze pracowali jak na ostrym dyżurze. W zeszły czwartek przeszli na strajk okupacyjny. Szef MSWiA Ludwik Dorn początkowo chciał w zemście zlikwidować szpital, ale ostudził swoje zapędy i postanowił pozbyć się personelu. Dorn twierdzi, że protest lekarzy jest nielegalny, lekarze - że to minister postępuje niezgodnie z prawem.
Strajk lekarzy rozlewa się na cały kraj - protestują już personel z 94 placówek. Wczoraj do strajku przyłączyli się lekarze w Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym w Toruniu. Nie odeszli od łóżek pacjentów, ale przez tydzień nie będą wystawiać żadnych dokumentów. Rodzice chorych dzieci nie otrzymają więc ani zwolnień lekarskich, ani dokumentów do załatwienia rent w ZUS.
Wczoraj zaczęli strajkować również lekarze ze szpitala w Puławach, a także pielęgniarki w trzech placówkach w Świętokrzyskiem.
Wojciech Szajber zastanawiał się nad dymisją całą noc, ale postanowił, że jednak nie opuści strajkujących. Jego decyzja jest o tyle dziwna, że sam wcześniej złożył do prokuratury donos na swoich lekarzy. Uznał bowiem, że strajk jest nielegalny. Wtedy ministerstwo poradziło szefowi szpitala, by wywalić niepokornych z pracy. Ta rada tylko rozjuszyła lekarzy. Gdy usłyszeli, że mogą wylecieć, postanowili kontynuować strajk.
MSWiA nakazało dyrektorowi, by do 3 czerwca zaprowadził porządek w szpitalu. Więc tak czy inaczej los Wojciecha Szrajbera wisi na włosku. Nie posłuchał rady ministerstwa, a przecież podlega resortowi. Pewnie juz niedługo przestanie być szefem szpitala w Łodzi. Będę bronił lekarzy do końca - zapowiedział jednak dyrektor. "Zwolnienie całej kadry byłoby równoznaczne z likwidacją szpitala" - tłumaczy.
Protest w łódzkim szpitalu ciągnie się od 9 maja, ale wcześniej lekarze pracowali jak na ostrym dyżurze. W zeszły czwartek przeszli na strajk okupacyjny. Szef MSWiA Ludwik Dorn początkowo chciał w zemście zlikwidować szpital, ale ostudził swoje zapędy i postanowił pozbyć się personelu. Dorn twierdzi, że protest lekarzy jest nielegalny, lekarze - że to minister postępuje niezgodnie z prawem.
Strajk lekarzy rozlewa się na cały kraj - protestują już personel z 94 placówek. Wczoraj do strajku przyłączyli się lekarze w Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym w Toruniu. Nie odeszli od łóżek pacjentów, ale przez tydzień nie będą wystawiać żadnych dokumentów. Rodzice chorych dzieci nie otrzymają więc ani zwolnień lekarskich, ani dokumentów do załatwienia rent w ZUS.
Wczoraj zaczęli strajkować również lekarze ze szpitala w Puławach, a także pielęgniarki w trzech placówkach w Świętokrzyskiem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl