Co ważniejsze? Romska tradycja czy polskie prawo? Oto dylemat, przed którym stoi sąd w Kędzierzynie Koźlu. Musi bowiem rozstrzygnąć, czy 22-letni Rom nie jest pedofilem. Problem to nie lada, bo Marek K. ma ze swoją 15-letnią żoną dziecko. Dziś przełożono jego proces.
Cała sprawa wyszła na jaw dwa lata temu. Kurator odkrył, że jeden z Romów ma młodziutką, 15-letnią żonę, a z nią... dwuletniego synka. Urzędnik podzielił się tą wiadomością z prokuraturą.
Romowie nie widzą jednak afery. "To nie było żadne małżeństwo na siłę " - przekonują. Przecież od wielu lat, zgodnie z obyczajami swoich dziadów, żenili się z młodziutkimi dziewczynami. A tu nagle dowiadują się, że są pedofilami. Ale dla Romów tradycja to rzecz święta. Już zapowiedzieli, że bez względu na wynik procesu nie porzucą swoich ślubnych zwyczajów. Mają jednak nadzieję, że sąd ich zrozumie i uniewinni Marka K.
Proces spadł z wokandy, bo na rozprawie nie pojawił się obrońca oskarżonego. Sędzia zadecydował tylko, że rozprawa będzie tajna i zabronił oskarżonemu opowiadać dziennikarzom o procesie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|