Wycofanie z życia publicznego i "zrobienie czegoś pożytecznego". To zalecenia dla księdza Michała Czajkowskiego, który współpracował z SB. Arcybiskup Marian Gołębiewski, przełożony kapłana, zapowiada, że nie nałoży na niego żadnych sankcji.
Metropolita wrocławski uznał, że przeprosiny księdza Czajkowskiego to wystarczające zadośćuczynienie za lata donoszenia SB na księży i opozycjonistów z czasów PRL-u. "Czajkowski jest już na emeryturze, ma 72 lata, trudno, żebym go dobijał do końca. Nie będę obciążał go dodatkowymi sankcjami" - mówi arcybiskup.
Jedyne, co Czajkowski musi zrobić, to siedzieć cicho, nie pokazywać się w mediach i - jak mówi abp Gołębiewski - "zrobić coś pożytecznego". Co przez to rozumie arcybiskup, tego nie wie nikt. Ksiądz sam ma podsunąć mu pomysł.
W maju gazety ujawniły, że Czajkowski przez 24 lata był esbeckim kapusiem. Pomagał komunistycznym tajnym służbom rozpracowywać demokratyczną opozycję.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|