Krzysztof Krawczyk nadal nie może pogodzić się ze śmiercią swojej mamy. Piosenkarz ma depresję. Odwołał zaplanowaną na 6 września imprezę z okazji swych 60. urodzin, a przed koncertami musi zażywać środki uspokajające - pisze "Fakt".
Mama Krzysztofa Krawczyka, Lucyna, chorowała od dłuższego czasu. "Wiadomo było, że trzeba być przygotowanym na najgorsze" - mówi menedżer artysty Andrzej Kosmala. Informację o śmierci matki przekazała Krawczykowi jego żona Ewa. To był dla niego szok. Bo do ostatniej chwili miał nadzieję, że mama przezwycięży chorobę.
O stan Krawczyka niepokoją się jego przyjaciele. On sam koncertuje, bo praca jest dla niego jak lekarstwo. Ale wielką fetę urodzinową odwołał, choć miała być połączona z promocją nowej płyty. "Nie jestem psychicznie nastawiony do świętowania, bo mimo wszystko takie spotkanie powinno być połączone z jakąś radością" - tłumaczy artysta.
Mama Krzysztofa Krawczyka została pochowana 25 lipca.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl