"To, co zdarzyło się w Ostrowie, jest tak absurdalne, że trzeba brać pod uwagę możliwość, że zrobiła to osoba kierowana pobudkami religijnymi" - mówi policjant specjalizujący się w rozpracowywaniu sekt.
DZIENNIK próbował dowiedzieć się, czy w Polsce działa jakakolwiek sekta, której zasady pasowałyby do hipotezy postawionej w śledztwie. Specjaliści nic o tym nie
wiedzą. Ojciec Grzegorz Kluza, dominikanin zajmujący się sektami, nie słyszał o tak działającej grupie religijnej.
W ostrowskiej stacji dializ ludzie zarażani byli brudną krwią. Pielęgniarka wciągała do kapilary - krótkiej słomki z przezroczystego tworzywa - 2,3 ml krwi pacjenta, by zbadać
wartość elektrolitów. Potem próbkę powinna wyrzucić. Ona jednak wstrzykiwała resztę krwi z powrotem do żyły, a kapilary używała do kolejnych badań.