Mówił, że po jeździe samochodem pod wpływem alkoholu zrzeknie się immunitetu i odpowie za łamanie prawa. Ale Janusz Wójcik z Samoobrony nie ma za grosz honoru. Na spotkanie z dziennikarzami "Faktu" przyjechał luksusowym mercedesem.
Ten pojazd to prawdziwa duma Janusza Wójcika. Poseł jeździ nim, choć już dawno powinien mieć odebrane prawo jazdy. Ale, jak widać, są pijacy równi i równiejsi - komentuje "Fakt".
W styczniu tego roku Wójcik slalomem jechał po torowisku w Warszawie. Miał we krwi półtora promila alkoholu. Choć minęło grubo ponad pół roku, poseł nadal prowadzi swego mercedesa i za nic ma swoją obietnicę zrzeczenia się immunitetu.
Prokurator krajowy Janusz Kaczmarek mówi, że od strony prawnej Wójcik nie łamie przepisów, bo chroni go immunitet. "Ale pozostaje kwestia poczucia zasad" - komentuje prokurator w rozmowie z "Faktem".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl