Dlaczego rak płuc częściej występuje właśnie tam, a nie na przykład na skażonym Śląsku czy w dużych miastach? "Największy wpływ na zachorowalność ma zachowanie i styl życia ludzi, a nie stan otaczającego ich środowiska" - uważa dr Joanna Didkowska z Zakładu Epidemiologii i Prewencji Nowotworów Centrum Onkologii w Warszawie.
Jest i inna przyczyna. Okazuje się, że mieszkańcy nadmorskich miejscowości najwięcej palą. "Palacze, a przede wszystkim palące kobiety to nasza największa bolączka" - przyznaje wojewódzki konsultant onkologii klinicznej w Zachodniopomorskiem Małgorzata Foszczyńska-Kłoda.
Polska jest w niechlubnej czołówce Europy pod względem umieralności chorych na raka. Foszczyńska-Kłoda mówi, dlaczego: "Problem w tym, że pacjenci zbyt późno do nas trafiają. Często jest tak, że chory tuła się od lekarza do lekarza i zanim trafi do specjalisty jest już za późno".
Ministerstwo Zdrowia zdaje sobie sprawę z tego, że sytuacja jest dramatyczna. Nie stać nas jeszcze wzorem krajów zachodnich na wysokospecjalistyczne leczenie chorych na raka. Musi nas być stać na o wiele tańszą profilaktykę. Rozpoczęto już badania na wielką skalę. Chodzi o to, by ludzie z nowotworem jak najszybciej dowiadywali się, że chorują i poddani byli terapii. Resort zdrowia obiecuje, że znajdą się na to pieniądze: 3 mld zł w ciągu 10 lat.
Według Światowej Organizacji Zdrowia prawie połowa ludzi, którzy umierają na raka, przeżyłaby, gdyby ich chorobę wykryto wcześniej.