Nie ucichły jeszcze oklaski i wiwaty na cześć nowej miss, a z oddali dało się słyszeć karetkę na sygnale. Tego dnia Marzena Cieślik nie zapomni do końca życia. Wpadła w histerię, gdy jej ojciec bez świadomości leżał na chodniku przed Salą Kongresową. Trzęsła się ze strachu o jego życie. Na ratunek rzucił się ukochany dziewczyny. Po północy pojawiło się pogotowie. Lekarze ocucili chorego mężczyznę, zmierzyli mu ciśnienie i zrobili zastrzyk. Potem do karetki zaprosili samą Cieślik, która wcześniej też zemdlała.
"To było straszne, ale dziś Marzenka i jej tata czują się dobrze" - mówi "Faktowi" chłopak miss. Omdlenia obojga spowodowane były najprawdopodobniej przemęczeniem. Ojcu miss, który jest z zawodu taksówkarzem, dała się we znaki długa podróż. Nie przespał całej nocy, a potem jechał samochodem z wyspy Wolin, gdzie mieszka, do Warszawy na galę Miss Polonia. Najpiękniejszą Polkę wykończyły najpewniej długotrwałe przygotowania do finału.