"Synek będzie mieć po mnie pamiątkę" - to usłyszała matka od uśmiechniętej pani doktor Grażyny W.D. Ale to nie był upominek dla noworodka, a rana na policzku, którą zrobiła skalpelem lekarz podczas cesarskiego cięcia. Radomski sąd ukarał ją pięcioma tysiącami złotych grzywny.
Syn państwa Wancerzów urodził się ponad dwa lata temu. Rana po skalpelu była tak duża, że trzeba było założyć aż dziesięć szwów na malutki policzek. Czy można było tego uniknąć? Tak. Po prostu pani doktor w końcowej fazie porodu powinna była odłożyć nóż, a nie dalej brutalnie ciąć.
Chłopiec dopiero uczy się mówić. Ciągle nie wiadomo, czy na całe życie pozostanie mu tylko blizna. Nie wiadomo też, czy chłopczyk nie będzie miał problemów z mówieniem. Lekarze boją się, że nóż uszkodził nerwy w policzku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|