Ma dwanaście słupów energetycznych na niespełna półhektarowej działce. I słupy mu zostaną, ale dostanie przynajmniej pieniądze. Bo przez ten las słupów nikt działki nie chce kupić. Energetycy już się boją zalewu pozwów sądowych.
Kupców na działkę pana Romana nie brakowało. Dobrze zlokalizowana, całkiem spora. Tylko jak kto przyjeżdżał zobaczyć, to od razu uciekał. Nikt nie chciał kupować działki z lasem słupów energetycznych. Pan Roman chciał się dogadać z energetykami. Jakieś pieniądze za korzystanie z jego własności? Ale nie chcieli o tym słyszeć.
W końcu pan Roman poskarżył się sądowi. I wygrał. Może nie wielkie pieniądze, bo 7 tysięcy złotych. Ale sąd okazał się i tak hojny, i dał więcej niż pan Roman chciał. Tyle, że wyrok nie jest prawomocny, a energetycy już zapowiadają, że będą się odwoływać. I to do upadłego. Bo włos im się na głowie jeży, co będzie jak wszyscy, którzy mają niechciane słupy na działkach, pójdą do sądu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|