Tragedię na dworcu w Brukseli odtworzono krok po kroku. Tak jak 12 kwietnia, Polacy Adam G. i Mariusz O. zaczaili się na młodego Belga, który słuchał muzyki z odtwarzacza mp3. W ręku Adama błysnęło ostrze noża... Podczas tej makabrycznej wizji lokalnej pasażerowie nie mieli wstępu na dworzec.
Przygotowania do mrocznego spektaklu trwały kilka godzin. Tuż po północy dworzec centralny w Brukseli zamknięto na cztery spusty. Wszystkie okna zaklejono czarną folią, zasłonięto kamery i zablokowano sąsiednie ulice.
Mariusz twierdzi, że jedynie obserwował atak i kradzież odtwarzacza i nawet nie wiedział, że Adam ma nóż. Ale psycholodzy nie mają wątpliwości - to "zimny i inteligentny" Mariusz miał przy sobie skradziony odtwarzacz. Adam natomiast zadał śmiertelny cios. Dźgnął ofiarę w szyję, choć 17-letni Joe Van Holsbeeck nawet nie próbował atakować.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl