Od niego zależało życie i zdrowie pacjentów, a był nietrzeźwy. Pełnił dyżur na oddziale pomocy doraźnej szpitala w Szprotawie. Policję zaalarmowała matka, która przyjechała z dzieckiem potrzebującym nagłej pomocy.
54-letni lekarz mógł raczej zaszkodzić niż pomóc. Gdy dmuchnął w alkomat okazało się, że ma 0,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Policjanci natychmiast zadzwonili do jego szefa. Ten przyjechał i przejął dyżur po nietrzeźwym podwładnym. Lekarz trafił do komisariatu w Szprotawie. Tam kolejne badania potwierdziły jego stan.
Policjanci puścili go do domu, ale nie minie go spotkanie z prokuratorem. Najprawdopodobniej ten postawi mu zarzut narażenia zdrowia i życia pacjentów, a za to może grozić nawet pięć lat więzienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|