Dopiero próba samobójstwa - na szczęście nieudana - otworzyła oczy nauczycielom, którzy dotąd byli bezczynni. Tydzień temu Adrian znów musiał się bronić przed równieśnikami, którzy
od miesięcy poniżali go, wyzywali i bili. Wszystko to nagrały kamery monitorujące szkołę. Ale nagraniem nikt się nie przejął. A dręczony chłopak nikomu nic nie powiedział, wrócił do
domu i postanowił odebrać sobie życie.
Na szczęście udało się go uratować. Ale dopiero ten desperacki krok zmusił szkołę do jakiegokolwiek działania. Nauczyciele, którzy nic nie widzieli przez ostatnie kilka miesięcy, zaczęli
wreszcie dokładnie przeglądać taśmy z monitoringu.
Dręczycieli Adriana przesłuchuje policja. Potem będzie rozmawiać z nauczycielami i uczniami ze szkoły w Mogilanach. Pytanie podstawowe: jak to się stało, że nie widzieli dramatu chłopaka?
Zwłaszcza po ostatniej tragedii w Gdańsku, kiedy zaszczuta przez kolegów 14-latka odebrała sobie życie.