Jak pomysły ministra Giertycha będą wyglądać w praktyce? Za zniszczenie lub demolowanie sprzętów w szkole uczeń będzie musiał popsuty przez siebie sprzęt naprawić, pomalować ścianę, którą pomazał lub wyszorować ławki. Za wulgarne zachowanie w stosunku do kolegów czy nauczyciela - grozi sprzątanie szkolnej toalety lub grabienie trawnika. Prace społeczne nie muszą odbywać się w szkole. Młodociani chuligani mogą być skierowani do domu opieki społecznej czy schroniska dla zwierząt - czytamy w DZIENNIKU.
Na tym jednak nie koniec. Jeżeli szkoła wprowadzi mundur - a może się tak zdarzyć - odmowa jego noszenia spowoduje karę. Zasłuży na nią także ten, kto użyje w szkole komórki i przytulona na korytarzu para. Oraz - oczywiście - awanturnicy i wandale. Powstanie specjalny taryfikator, każdemu przewinieniu przypisana zostanie odpowiednia kara.
Szef MEN chce też wydać rozporządzenie, w którym określi kilka obowiązkowych punktów szkolnych statutów. Będą tam m.in. kary za agresywne lub wulgarne zachowania czy właśnie zakaz używania komórek w szkole. Za przestrzeganie regulaminu będą odpowiedzialni pedagodzy i dyrektor szkoły - pisze DZIENNIK. Teraz będą ponosić konsekwencje, niczym policjanci, którzy nie reagują, gdy są świadkami łamania prawa.
Jednak prace społeczne i nowe, rygorystyczne statuty, to tylko dwa z pięciu elementów programu „Zero tolerancji”, do których dotarł DZIENNIK. Całość Roman Giertych ma przedstawić jutro w gdańskim gimnazjum nr 2, gdzie dwa tygodnie temu pięciu nastolatków doprowadziło swoją koleżankę Anię do samobójstwa.
Program „Zero tolerancji” ma być odpowiedzią na niekontrolowaną falę agresji, jaka zalała polską szkołę.