11-letnia dziewczynka spłonęła żywcem we własnym domu. Gdy w gospodarstwie w miejscowości Helenów (Łódzkie) wybuchł pożar, dziecko było w kuchni. Jego ciało znaleźli mundurowi.
Buchające płomienie strawiły część mieszkalną gospodarstwa. "Kiedy przyjechaliśmy, znaleźliśmy spalone zwłoki" - opowiada wstrząśnięty dyżurny Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.
Dziewczynka nie była jednak w domu sama. W innym pokoju przebywał jej ojciec. Wyszedł z pożaru bez szwanku. Na razie nie wiadomo, skąd wziął się ogień. I dlaczego mężczyzna nie pomógł córeczce - choć był trzeźwy i był tak blisko.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|