Cztery osoby zginęły w podkarpackim Pilźnie, gdy ford wpadł w poślizg i uderzył w toyotę. Kolejna tragedia to Potok (Świętokrzyskie). Tam mazda zderzyła się z tirem. Pasażerowie osobowego autka nie mieli żadnych szans. Dwie osoby zmarły na miejscu.
Zima - jak co roku - zaskoczyła drogowców. Słynną zakopianką czy drogami Dolnego Śląska w ogóle nie dało się przejechać. Samochody ślizgały się na oblodzonych drogach. A piaskarek, jak zwykle, nie było widać.
Policjanci w całym kraju jeżdżą do stłuczek, których z godziny na godzinę przybywa. Bo wielu kierowców wciąż zapomina, że to już zimowa aura i jest ślisko. Część nie zmieniła jeszcze opon na zimowe, a na letnich w śniegu praktycznie nie da się wyhamować. A wtedy o tragedię nie trudno.
Jednak nie tylko kierowcy mają problemy. Pociągi spóźniają się, jak zwykle po pierwszych śniegach, o kilkadziesiąt minut. Bo w Polsce nikt z urzędników nie pamięta, że w listopadzie pada śnieg.