"Misja to żołnierska rzecz" - mówi krótko starszy plutonowy Szymon Mutwicki (38 l.). "Wiem, że służba w Afganistanie nie jest łatwa, ale nie ma co biadolić" - ucina Mutwicki. Jego żonie pani Małgosi mówienie o obowiązkach żołnierskich nie przychodzi tak łatwo. "Nie obyło się bez łez" - przyznaje Małgorzata (40 l.). Pani Małgorzata już raz przeżyła rozstanie z mężem.
"Kiedy przez pół roku służył w Iraku, drżałam, gdy słyszałam o kolejnym ataku na naszych" - wspomina. "Na szczęście nic mu się nie stało i Szymek wrócił cały" - dodaje. Małgorzata Mutwicka jest przekonana, że i tym razem tak będzie.
Pełna obaw o syna jest Karolina Zaborowska (58 l.), mama starszego plutonowego Wojciecha Zaborowskiego (27 l.). "Będę się niepokoić, ale skoro ojczyzna go potrzebuje, to musi jechać" - mówi opanowanym głosem pani Zaborowska. Nie ukrywa, że jest dumna z syna.
"Każdy żołnierz zawodowy musi być przygotowany, że przyjdzie mu wyjechać nawet na koniec świata i tam właśnie służyć" - podkreśla mjr Marek Niewiadomski (39 l.) ze
Szczecina. On nie ma wątpliwości. Jest żołnierzem i skoro jest taka potrzeba, leci do Afganistanu. "W ten sposób mogę zapewnić bezpieczeństwo moim najbliższym, którzy pozostają w
kraju. Afganistan to prawdziwe gniazdo terrorystów" - dodaje.
Mama jest dumna z syna
Karolina Zaborowska (58 l.) z Gdyni wartości patriotyczne wpajała dzieciom od małego. Może dlatego jej syn został żołnierzem. "Jestem dumna z Wojtka, że jedzie do
Afganistanu" - zapewnia pani Zaborowska.
Żona tęskni za mężem
Małgorzata Mutwicka (40 l.) z Żar znów czeka na powrót męża Szymona. Pojechał do Afganistanu, wcześniej służył pół roku w Iraku.
"Taki już jego żołnierski los i los żony wojskowego" - mówi pani Małgosia. "Co zrobić?" - pyta.