Środa (2004 rok), iracka Karbala, 12.10 miejscowego czasu. O tej porze temperatura sięga nawet 58 stopni. A nagrzany piasek parzy w ręce. W powietrze wzbija się ciężki helikopter Sokół. Na pokładzie są żołnierze, lekarz i pielęgniarki. Biorą kurs na Diwaniję. To tylko 40 minut lotu.
Ale zaledwie pięć minut po starcie z silnika maszyny nagle buchają płomienie! Pilot nie ma innego wyjścia - podejmuje błyskawiczną decyzję: awaryjne lądowanie na środku pustyni. Nie udaje mu się posadzić na ziemi maszyny, bo posłuszeństwa odmawia też drugi silnik. Śmigłowiec z wielkim hukiem rozbija się o ziemię. Giną trzy osoby, sześcioro jest rannych.
Zabici to: kpt. Jacek Kostecki (34 l.), okulista z 2. Szpitala Operacji Pokojowych z Wrocławia oraz chorąży Paweł Jelonek (30 l.) i młodszy chorąży Karol Szlązak (28 l.) z 25. Brygady
Kawalerii Powietrznej z Tomaszowa Mazowieckiego. Kostecki był kawalerem, jego koledzy pozostawili żony i osierocili małe dzieci.
Wśród rannych są dwie kobiety - to pielęgniarki, które razem z żołnierzami wracały ze szkolenia medycznego z Bagdadu. Poszkodowani natychmiast trafili do szpitali w Bagdadzie i w Karbali.
"Trzech rannych przywieziono do nas sanitarnym helikopterem Bell" - opowiada nam krótko po tragedii kpt. Ralph Scott ze szpitala w Bagdadzie. "Są na intensywnej terapii. Jednego będziemy operować" - relacjonuje. "Są potłuczeni, mają złamania. Ale nikomu nie zgraża niebezpieczeństwo" - uspokaja nas rzecznik Sztabu Generalnego Zdzisław Gnatowski.
W polskich jednostkach w Iraku oraz w jednostkach we Wrocławiu i Tomaszowie ogłoszono żałobę - flagi opuszczono do połowy masztu. "Jesteśmy w szoku! Pogoda była przecież
dobra" - mówi nam płk Artur Domański z polskiej dywizji w Iraku. Co było przyczyną tragedii? Nasze Ministerstwo Obrony przyznaje: to awaria śmigłowca. Ale i MON, i wojsko, i premier
Marek Belka prześcigają się w zapewnieniach, że nasi żołnierze w Iraku wcale nie mają gorszego sprzętu niż inni zagraniczni żołnierze. MON natychmiast wstrzymał jednak loty wszystkich
śmigłowców w Iraku - do czasu ustalenia dokładnych przyczyn tragedii.
Szok i przerażenie w polskiej dywizji
Już nie 13, ale 16 nazwisk jest na tragicznej liście naszych żołnierzy, którzy stracili życie w Iraku:
Mjr Hieronim Kupczyk
Zabity w Iraku 6.11.2003 r. w ataku na konwój
St. szer. Gerard Wasielewski
22.12.2003 r. umiera postrzelony w Karbali przez kolegę
St. chorąży Marek Krajewski
8.05.2004 r. ginie w wypadku drogowym koło Karbali
Kapitan Sławomir Stróżak
Ginie 8.05.2004 r. w wybuchu miny pułapki
St. kapral Tomasz Krygiel
Saper zabity 8.06.2004 r. w czasie niszczenia amunicji
St. szer. Andrzej Zielke
Drugi z saperów zabitych w czasie niszczenia amunicji
Kapral Marcin Rutkowski
Zabity 29.07.2004 r. w wybuchu miny
St. szer. Grzegorz Rusinek
19.08.2004 r. zginął w wypadku samochodowym
Szer. Sylwester Kutrzyk
Zginął razem z Rusinkiem w wypadku na patrolu
St. szer. Krystian Andrzejczak
Zabity 21.08.2004 r. w wybuchu samochodu pułapki
Podporucznik Daniel Różyński
12.09.2004 r. zabity przez terrorystów
Podporucznik Piotr Mazurek
Zginął razem z Różyńskim w ostrzale patrolu
Starszy szeregowy Grzegorz Nosek
Trzeci z Polaków zabitych 12.09.2004 r.