W powietrze mogła wylecieć cała kamienica. Na poddaszu budynku w Gliwicach znaleziono pięćdziesiąt trzy granaty. Natknął się na nie w czasie porządków jeden z lokatorów.
W czasie zamiatania poddasza, mężczyzna zahaczył miotłą o wystającą deskę. Podważył ją i zaświecił latarką. Pod nią była skrytka, a leżały w niej dziesiątaki zakurzonych granatów, wszystkie z zapalnikami. Przytomna żona znalazcy zawiadomiła policję.
Część z nich to tzw. granaty cierne, ich zapalniki działają poprzez potarcie - np. o ubranie, są więc wyjątkowo niebezpieczne. W rezultacie to policyjni antyterroryści musieli posprzątać strych...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane