Dziennik Gazeta Prawana logo

Toyota prawie wjechała do... sądu

12 października 2007, 14:16
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Jej wyczyn przejdzie do historii polskiego ruchu drogowego! Prosty manewr opuszczenia parkingu w wykonaniu Danuty B. zakończył się ostrą jazdą po chodniku, potrąceniem kobiety i... wyrżnięciem w drzwi sądu - pisze "Fakt".

Chciała wyjechać z parkingu przed Sądem Apelacyjnym w Białymstoku. Ale zamiast powoli i ostrożnie, jej toyota wyrwała z miejsca z piskiem opon, zatoczyła łuk przez całą jezdnię, przejechała po trawniku, ścięła znak drogowy i wpadła na chodnik, którym akurat szła Irena G. Zaskoczona kobieta nawet nie zdążyła uskoczyć! Siła uderzenia odrzuciła ją o kilka metrów. Z krwiakiem na głowie i poważnymi obrażeniami narządów wewnętrznych wylądowała w szpitalu.

W błędzie jest ten, kto myśli, że w tym momencie Danuta B. się zatrzymała. Nic podobnego. Pojechała dalej. Jej toyota popędziła w górę po schodach prowadzących do sądu, by chwilę później rąbnąć w ścianę i drzwi budynku. Auto odbiło się od przeszkody, zjechało ze schodów i dopiero wtedy się zatrzymało - pisze "Fakt".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj