Dyrektorzy sanatoriów nie mają umiaru ani sumienia. Żądają za trzytygodniowy pobyt z maluchem w sezonie nawet 1500 zł. Poza szczytem jest kilkaset złotych taniej. Ale oferują za to jedynie łóżko i wyżywienie. To się w głowie nie mieści! Przecież za te pieniądze można spędzić urlop marzeń z dzieckiem np. w słonecznej Tunezji.
Zrozpaczeni rodzice, których nie stać na taki wydatek, rezygnują z leczenia swoich pociech w sanatorium. "Skąd mam wziąć tyle pieniędzy" - żali się w "Fakcie" Maria Wojtczak z Warszawy, mama schorowanej Małgosi.
Ale urzędasów to nie interesuje. Narodowy Fundusz Zdrowia zrzuca odpowiedzialność na Ministerstwo Zdrowia. Grzegorz Furgał z biura prasowego NFZ tłumaczy, że to efekt przepisów sprzed dwóch lat. To one decydują, że fundusz nie pokrywa kosztów pobytu opiekuna dziecka w placówce sanatoryjnej.