Mężczyzna biegał po ulicy z siekierą, groził jednej kobiecie, że ją zabije. Mieszkańcy trzykrotnie wzywali policję, błagali, by im pomogła i zabrała napastnika. Radiowóz pojawił się dopiero po kilku godzinach, gdy mężczyzna już nie żył. Na śmierć pobiło go sześciu mieszkańców Włodowa. Po zabójstwie na ławie oskarżonych zasiadło - oprócz mężczyzn, którzy go zabili - dwóch policjantów z komisariatu w Dobrym Mieście.
Feralnego dnia to oni mieli dyżur, więc skoro radiowóz przybył zbyt późno, by zapobiec tragedii, dostali zarzut niedopełnienia obowiązków. Sąd okręgowy uchylił ten wyrok, bo stwierdził, że zeznania policjantów niesłusznie uznano za mniej wiarygodne niż słowa mieszkańców Włodowa. W drugim procesie sąd zdecyduje, czy tak jest w istocie.