Nie cieszcie się, to nie śmierć wpadła w ręce gorzowskiej policji, ale zwykły złodziejaszek. Choć niezwykłe było to, co kradł - a mianowicie nocą zabierał wiejskim gospodarzom kosy i kosiarki.
Wślizgiwał się na podwórka, włamywał do komórek i szybko zgarniał swój łup. Potem ruszał do kolejnej miejscowości. Ale w końcu wpadł. I od razu się przyznał, a sąd go tymczasowo
aresztował.
Stróżom prawa udało się też odzyskać część łupu. A swoją drogą, to dobrze, że w Polsce są policjanci, którzy nie boją się stanąć oko w oko z ponurym żniwiarzem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|