Ciężarowe volvo najpierw wtoczyło się na plac, na którym pojazdy czekają na odprawę. Nagle, z rykiem silnika, zaczęło uciekać w kierunku Siedlec. Po drodze w drzazgi rozpadły się dwa zamknięte szlabany. Celnicy natychmiast zawiadomili straż graniczną i policję. Mundurowi rozstawili blokady.
Volvo ścigane było przez cztery radiowozy. Za nimi jechało pogotowie i straż pożarna. Tir zatrzymał się dopiero na rozciągniętej przez funkcjonariuszy kolczatce. Opony zostały przedziurawione przez kolce aż 27 razy.
"Kierowca był pijany. Miał we krwi 1,7 promila alkoholu" - mówi dziennikowi.pl porucznik Magdalena Knuta z Nadburzańskiego Oddziału Straży Granicznej. W zatrzymanej ciężarowce była kapusta.