Dość terroru młodocianych bandytów. Dość wymuszeń, kradzieży i pobić. Do szkół jak najprędzej musi wrócić normalność. Ale jak to zrobić? Po pierwsze trzeba przywrócić autorytet nauczycieli - apeluje "Fakt". Dlatego trzeba przywrócić szkolną hierarchię. Od początku musi być jasne: to nauczyciel w szkole rządzi, nie uczniowie. I to wcale nie znaczy, że młodzież ma się go bać. Ale czuć respekt i szacunek.
"Tylko jak to osiągnąć? Przyłapałem ucznia, jak palił papierosy w toalecie. Zwróciłem mu uwagę. I co usłyszałem? Że ch... mi do tego i mam się odp... od niego. Jeszcze chwila, a chyba by mnie uderzył" - załamuje ręce jeden z nauczycieli śląskiego gimnazjum.
Minister edukacji Roman Giertych stawia sprawę jasno: koniec bezkarności. "Nie może być tak, że pedagodzy boją się swoich uczniów, a rozwydrzona gówniarzeria wchodzi im na głowę!" - mówi "Faktowi" Giertych. I zapowiada: zero tolerancji dla chamstwa i bandytyzmu. Gdy uczniowie zrobią coś złego, na pewno nie ujdzie im to płazem i zostaną ukarani. "A nauczyciele powinni stać się funkcjonariuszami publicznymi. Będą wtedy mieć ochronę państwa" - mówi wprost wicepremier.
Co to oznacza? Że za obrazę czy pobicie nauczyciela, młodociany bandyta będzie mógł trafić za kratki nawet na trzy lata. Poza tym wszelkie wystąpienia przeciw nauczycielom będą ścigane z urzędu. Po drugie - nauczyciele muszą lepiej zarabiać. "Bo jak mam wymagać od mojego podwładnego zaangażowania, jeśli on zarabia marne 700 zł miesięcznie?" - pyta Janusz Brzozowski wicedyrektor łódzkiego Gimnazjum nr 10 w Łodzi. "Trzeba im dać tyle, by starczało na normalne życie i chciało się im angażować w pracę" - dodaje dyrektor.
Nie ma się nad czym dłużej zastanawiać - apeluje "Fakt". Uczniowie muszą dowiedzieć się, gdzie jest ich miejsce. Do polskich szkół trzeba przywrócić rygor i ład. Bo
tylko w ten sposób możemy uniknąć kolejnych tragedii, podobnych do tej w Gdańsku.