Dziennik Gazeta Prawana logo

Albo pensje, albo śledztwo ws. Olewnika

13 lipca 2010, 11:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Politycy SLD zarobili na porwaniu Olewnika
Politycy SLD zarobili na porwaniu Olewnika/Inne
Brakuje pieniędzy na kontynuowanie śledztwa w sprawie porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Gdańska prokuratura apelacyjna nie ma środków na drogie badania genetyczne, informatyczne i fonoskopijne. W walce o większy budżet wspomaga ją sejmowa komisja śledcza.

W każdej z jedenastu prokuratur apelacyjnych sytuacja finansowa jest dramatyczna. Ich szefowie stają przed wyborem – obcinać pieniądze na śledztwa czy oszczędzać na ludziach. Najtrudniej jest w dużych prokuraturach, które rozpracowują skomplikowane afery gospodarcze i kryminalne. Tak jest w Gdańsku, gdzie toczą się dwa śledztwa w sprawie kulis porwania Krzysztofa Olewnika.

Sprawa honoru

– W budżecie na 2010 rok mamy zaplanowane 413 tys. zł na ekspertyzy i biegłych, z czego tylko sprawa Olewnika pochłonie ponad 300 tys. zł – powiedział nam Krzysztof Trynka, rzecznik gdańskiej apelacji. Prokuratorzy muszą wydać pieniądze m.in. na badania genetyczne śladów krwi (50 tys. zł) znalezionej w domu Krzysztofa, a także na biegłego informatyka (100 tys. zł), psychologa (20 tys. zł) i na ekspertyzę fonoskopijną (100 tys. zł). Gdańscy oskarżyciele zapewniają, że pieniądze na ekspertyzy znaleźliby, ale tylko kosztem innych wydatków. A jeszcze muszą pamiętać o zarezerwowaniu środków na ksero dla komisji śledczej. W zeszłym roku wydali na ten cel 60 tys. zł.

Sytuacja ta zaniepokoiła sejmową komisję śledczą. Na piątkowym posiedzeniu posłowie przyjęli dezyderat wzywający prokuratora generalnego do zapewnienia środków gdańskim prokuraturom. – Zakończenie śledztw w sprawie Olewnika jest sprawą honoru polskiej prokuratury i policji. Oskarżyciele muszą mieć pieniądze na konieczne ekspertyzy. To nie jest zwykłe śledztwo – tłumaczy Marek Biernacki z PO, szef komisji.

Dezyderat nie dotarł jeszcze do Andrzeja Seremeta. Jednak prokurator generalny już w czerwcu żalił się, że w budżecie brakuje mu około 40 mln zł. W efekcie zagrożone są najważniejsze śledztwa. Dlatego szefowie prokuratur apelacyjnych oszczędzają m.in. na nowych etatach dla asystentów prokuratorów czy analityków kryminalnych. Wszystko po to, by zdobyć pieniądze na opłacenie biegłych i ekspertyzy w wielkich aferach. Dlatego Prokuratura Generalna wprowadza plan oszczędnościowy. W tym samym czasie Seremet zwrócił się do rządu o budynek na nową siedzibę. Teraz rocznie płaci 7 mln zł za wynajem, niewystarczającego jego zdaniem, budynku na warszawskiej Ochocie. W tej siedzibie nie zmieściły się nawet wszystkie komórki nowej Prokuratury Generalnej.

Plan minimum

Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Generalnej, przyznaje, że sytuacja finansowa prokuratury jest bardzo ciężka. – Przyjęte rozwiązania oszczędnościowe zakładają redukcję do niezbędnego minimum tzw. wydatków rzeczowych – tłumaczy. I potwierdza, że zostanie ograniczony nabór nowych pracowników, obcięte zostaną wydatki na szkolenia dla prokuratorów, na remonty i zakup paliw.

– Jednak ta polityka i tak nie jest w stanie zniwelować niedoboru środków finansowych – twierdzi Martyniuk. Tłumaczy, że szefowie prokuratur apelacyjnych mają prowadzić „racjonalne wykorzystanie etatów”. Chodzi o likwidację stanowisk naczelników wydziałów do walki z przestępczością zorganizowaną i korupcją. W skali kraju dałoby to ponad 100 tys. zł oszczędności. Martyniuk tłumaczy, że obowiązki naczelników przejmą zastępcy prokuratorów apelacyjnych.

Jednak naczelnicy, z którymi rozmawialiśmy, uważają, że likwidacja ich stanowisk negatywnie odbije się na skomplikowanych śledztwach gospodarczych. Dziś dzielą swoje obowiązki z zastępcami prokuratorów apelacyjnych, pomagają prowadzącym śledztwo.

Skąd w budżecie prokuratury takie braki? Prokuratura Generalna nieoficjalnie twierdzi, że Ministerstwo Sprawiedliwości w budżecie projektowanym dla niezależnej już prokuratury zaniżyło planowane wydatki na koszty prowadzonych śledztw. Jednak z zestawienia resortu sprawiedliwości wynika, że budżet prokuratury na 2010 rok wzrósł aż o 64 mln zł, w tym na wynagrodzenia i wydatki na śledztwa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj