Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego w poniedziałek rano zapukali do drzwi płockiego mieszkania Jacka K.
– Zachowywał się spokojnie, nie stawiał oporu. Agenci przewieźli go do gdańskiej prokuratury apelacyjnej – opowiada „DGP” Jacek Dobrzyński, rzecznik CBA.

Reklama

Oskarżyciele zarzucili mu wyłudzenie kredytów. – Jacek K. przedstawił kilku bankom wiele dokumentów z fałszywymi danymi o swoich dochodach. Po prostu zawyżał swoje zarobki. Dzięki temu banki wypłaciły mu prawie 1 mln 200 tys. zł kredytów – mówi Zbigniew Niemczyk, wiceszef gdańskiej apelacji.

Jak dowiedział się „DGP”, Jackowi K. w procederze pomagała jego życiowa partnerka i dwóch członków zarządu jego firmy JMS-Stal Produkt z Płocka. – Pozostali podejrzani to osoby, które w imieniu firmy wystawiały nieprawdziwe zaświadczenia dla banków, na podstawie których Jacek K. otrzymał kredyty – tłumaczy Niemczyk.

Jeden z nich to Sławomir U., członek zarządu firmy Jacka K. i jego przyjaciel. Zdaniem prokuratury przywłaszczył on 350 tys. zł z majątku JMS.
CBA i prokuratura od ponad roku rozpracowują działalność spółki Jacka K. Rok temu generalny inspektor informacji finansowej zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu prania brudnych pieniędzy przez firmę JMS-Stal Produkt.

Zdaniem GIIF z JMS-Stal Produkt wychodziły przelewy na gigantyczne sumy, które trafiały na konta fikcyjnych przedsiębiorstw. Firmy te istniały tylko po to, aby ukryć handel kradzioną stalą. CBA uważa, że obrót nielegalną stalą jest jedną z najbardziej dochodowych dziedzin opanowanych przez zorganizowane grupy przestępcze.

Tworzą one łańcuszki podmiotów rejestrowanych na tzw. słupy, aby ukryć, że stal, którą sprzedają hutom, pochodzi z kradzieży. W ten sposób legalizuje się także stal przemycaną m.in. z Białorusi.

Sprawa firmy JMS objęta jest osobnym śledztwem wobec postępowania w sprawie kulis porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Tam Jacek K. jest podejrzany o współpracę z porywaczami i pomoc w porwaniu swojego przyjaciela. Zaś śledztwo w sprawie jego interesów dotyczy działalności Jacka K. już po śmierci Krzysztofa, który zginął w 2003 r., chociaż sami prokuratorzy i agenci CBA potocznie nazywają je „biznesowym wątkiem” sprawy Olewnika. Bowiem rozpracowując mechanizmy finansowej inżynierii Jacka K., odkrywają jego cichych wspólników, którzy przewijają się w sprawie Krzysztofa. Krzysztof i Jacek prowadzili bowiem wspólnie firmę KrupStal.

Nieoficjalnie oficerowie Centralnego Biura Śledczego przyznają, że jeden z wątków tego śledztwa zakłada, że firma Olewnika i K. kupowała kradzioną stal, następnie prała brudne pieniądze, jakie zarobiła na jej sprzedaży. Jednak obecnie w tym śledztwie gdańska prokuratura i CBŚ skupiają się na tym, co naprawdę wydarzyło się 9 lat temu na przyjęciu w willi Olewnika w Świerczynku.