Ślady krwi znalezione w domu Krzysztofa Olewnika, ojciec uprowadzonego - Włodzimierz Olewnik, wiąże z przebiegiem porwania syna i łuską znalezioną w domu - powiedział pełnomocnik rodziny Olewników mecenas Bogdan Borkowski.

Reklama

Borkowski przypomniał, że ślady krwi znaleziono kilka miesięcy temu podczas powtórnych oględzin domu Krzysztofa Olewnika: najpierw niewielkie na listwie przypodłogowej, a potem większe pod panelami podłogowymi, które zerwano.

"Pojawia się oczywiście podejrzenie, jest pewna hipoteza, że w domu (w trakcie porwania - PAP) coś się musiało stać. To bardzo interesujący, ciekawy wątek i należy go wyjaśnić" - oświadczył Borkowski. Podkreślił, iż Włodzimierz Olewnik wyklucza, że w domu mogło dojść do drugiej imprezy i że znalezione ślady krwi mogą mieć z tą imprezą związek.

"W sprawie hipotezy, że była jeszcze jedna impreza, nasze stanowisko jest bardzo sceptyczne. Opieram się na tym, co wiem od pana Włodzimierza Olewnika, który absolutnie zaprzecza, że mogło tam dojść wcześniej do jakiejś imprezy" - powiedział Borkowski.

Według informacji tvn24.pl, śledczy gdańskiej prokuratury Apelacyjnej, wyjaśnijący ponownie okoliczności uprowadzenia i zabójstwa Krzysztofa Olewnika, uważają, że w jego domu kogoś zamordowano. Portal podaje, że śledczy zwrócili się do prokuratur w Płocku oraz innych okolicznych miejscowościach z prośbą o informacje, dotyczące niewyjaśnionych morderstw z czasu, w którym doszło do uprowadzenia Olewnika. Portal informuje także o różnicach w filmach policji, nagranych podczas oględzin w domu Krzysztofa Olewnika po zgłoszeniu o porwaniu.

Zdaniem Borkowskiego, różnice na filmach z oględzin domu, przeprowadzonych po porwaniu, w tym różnice w usytuowaniu mebli, można interpretować jako usuwanie i zacieranie śladów. "Oczywiście śledczy będą to wyjaśniali" - dodał Borkowski.

Jak podaje tvn24.pl na jednym z policyjnych filmów Zbigniew K., jeden z najbliższych współpracowników Włodzimierza Olewnika, opowiada o kamerze z monitoringu, która była przed domem. Nagrań z tej kamery prokuratura nigdy nie dostała.

Według Borkowskiego, przed domem Krzysztofa Olewnika nie było kamery w czasie porwania. "Z wiedzy, którą ja posiadam, monitoringu tam nie było" - powiedział PAP Borkowski.

W maju gdańska Prokuratura Apelacyjna odtwarzała w domu Krzysztofa Olewnika w Drobinie pod Płockiem przebieg zdarzeń, mających miejsce bezpośrednio przed jego porwaniem w nocy z 26 na 27 października 2001 r. Chodziło o ustalenia związane m.in. z przebiegiem przyjęcia poprzedzającego porwanie, na którym obecni byli policjanci oraz Jacek K., wspólnik Krzysztofa Olewnika, a także tego, czy ktoś z obecnych mógł ułatwić wejście porywaczom do domu.