Dziennik Gazeta Prawana logo

Odnaleziona w lesie 10-latka straciła palce obu stóp

21 października 2010, 15:14
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10-letniej Karinie z Podlasia amputowano w gdyńskim szpitalu wszystkie palce stóp. Lekarze zapewniają, że dzięki rehabilitacji i przeszczepom skóry dziewczynka będzie mogła chodzić.

Dziewczynka na początku miesiąca zaginęła i spędziła sześć dni w lesie; odmroziła wtedy stopy, w które wdała się zgorzel gazowa (popularnie zwana gangreną). Jak poinformował kierownik gdyńskiej Kliniki Medycyny Hiperbarycznej dr Zdzisław Sićko, podczas operacji została usunięta większość martwej tkanki. "Zakończyliśmy leczenie zgorzeli gazowej" - dodał. Zapewnił, że dziewczynka będzie chodzić. "Usunięte palce nie miały znaczenia dla funkcji chodzenia" - podkreślił.

Powiedział, że 10-latka dobrze zniosła operację. Jest już wybudzona; jest z nią matka. Karina jeszcze do poniedziałku będzie pacjentką Kliniki Medycyny Hiperbarycznej. Czekają ją jeszcze półtoragodzinne zabiegi w komorze hiperbarycznej. Do tej pory miała ich siedem. Lekarze przewidują, że może mieć ich w sumie około 30.

W przyszłym tygodniu dziewczynka zostanie przeniesiona do położonego po sąsiedzku Szpitala Morskiego na oddział Chirurgii Dziecięcej, gdzie może przebywać kilka tygodni. W tym czasie może przechodzić m.in. zabiegi przeszczepu skóry. Na zabiegi w komorze będzie dowożona.

Chora na epilepsję i autyzm 10-latka ze wsi Rzepiski na Podlasiu zaginęła 5 października, gdy wyszła z domu na grzyby do pobliskiego lasu. Odnalazła się po sześciu dniach. Szła drogą krajową nr 8 w pobliżu Kolnicy - 5 km od domu. Zauważył ją kierowca. Była bardzo brudna, wyczerpana i głodna, od razu trafiła do szpitala. Oględziny dziecka po odnalezieniu wskazywały, że przebywała "w drastycznych warunkach atmosferycznych". Karina była odwodniona i wyziębiona, a na jej ciele lekarze znaleźli 16 kleszczy.

Wstępne ustalenia policji wskazują, że dziewczynka nie została przez nikogo skrzywdzona. Policja bada, w jakich okolicznościach doszło do zaginięcia dziewczynki. Dochodzenie dotyczy też odpowiedzialności za narażenie 10-latki na bezpośrednią utratę życia i zdrowia, za co może grozić rodzicom do 5 lat więzienia. Dochodzenie policji nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Suwałkach.

Rodzice Kariny od 2002 roku mają ograniczoną przez sąd władzę rodzicielską. Nadzór nad rodziną sprawuje kurator sądowy, który złożył wniosek o zbadanie, czy rodzice mogą w ogóle opiekować się dziećmi. Po wydaniu opinii sąd ma podjąć decyzję w tej sprawie. Rodzice mają problemy z alkoholem, w domu często dochodziło do awantur. Dziewczynka jest niepełnosprawna, uczy się w szkole specjalnej. Jest jednym z dziesięciorga dzieci w rodzinie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj