Wyrok zapadł w ubiegłym tygodniu w sądzie w Poznaniu; dziennikarz lokalnej gazety został skazany za wpisy na internetowym blogu. Proces wytoczyła mu burmistrz Mosiny Zofia Springer, która poczuła się obrażona wpisami krytykującymi jej decyzje. Sąd uznał, że dziennikarz dopuścił się zniesławienia.

Poza rocznym zakazem publikowania artykułów Kasprowicz został też skazany m.in. na karę 300 godzin prac społecznych oraz zobowiązany do opublikowania przeprosin.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w stanowisku zamieszczonym na jej stronie internetowej wyraziła "głębokie zaniepokojenie wydanym orzeczeniem".

"Niepokój budzi sytuacja, w której politycy prowadzą polemikę z prasą za pomocą przepisów prawa karnego. Wymierzony przez poznański sąd zakaz wykonywania zawodu dziennikarza przez okres jednego roku stanowi poważne ograniczenie wolności prasy. Praktyka taka narusza jeden z filarów państwa demokratycznego, jakim jest prawo do wolnego i nieskrępowanego głoszenia swoich poglądów" - napisano w stanowisku KRRiT.

Jej zdaniem spory dotyczące ochrony dóbr osobistych powinny być rozstrzygane pomiędzy stronami na drodze cywilnoprawnej, a tym bardziej w sytuacji, jeżeli stronami sporu są polityk i dziennikarz.

"W przypadku naruszenia przez dziennikarza zasad staranności zawodowej orzeczenie sądu cywilnego nie budzi kontrowersji takich, jakie budzą wyroki sądów karnych. Orzeczenia sądów karnych zawsze sprawiają wrażenie podejmowania prób krępowania wolności słowa przez organy państwa" - napisano.


Kasprowicz powiedział w środę PAP, że cała ta sprawa nie dotyczy wyroku jako takiego, ale zakazu wykonywania zawodu dziennikarza. "Gdyby było tak, jak uważa oskarżycielka, tak poważne instytucje nie zajmowałyby się tym problemem" - dodał (wyrok skrytykowała też Helsińska Fundacja Praw Człowieka).

Z treścią stanowiska KRRiT nie zgadza się burmistrz Mosiny; jej zdaniem zostało ono wydane bez znajomości okoliczności całej sprawy.

"W tym piśmie pada sformułowanie o dopuszczalnej krytyce. Akt oskarżenia nie dotyczył krytyki, tylko mówił o szkalowaniu mojej osoby i informacjach kłamliwych, które nie miały się nijak do prawdy. Określenia +esbecki pomiot+, +tapirowany kundel+, określanie urzędu jako +burdelu+, którego jestem szefową, i oskarżanie mnie o jakieś +przekręty+ to obrażanie mnie i szkalowanie" - powiedziała PAP Zofia Springer.

Zdaniem burmistrz nie można mówić, że kara pozbawienia możliwości wykonywania zawodu jest w tym przypadku nieadekwatna.

"Kierowca, gdy zostanie złapany pijany, musi się liczyć z tym, że straci prawo jazdy, straci narzędzie pracy i możliwość zarobkowania. Tak samo dziennikarz, pracując słowem, musi mieć świadomość, że jeśli będzie łamał prawo, może zostać ukarany. Daleka jestem od ograniczania wolności słowa, każdy ma prawo do własnej opinii i krytyki, ale nie ma prawa do obrażania i kłamstw" - dodała.

Według prokuratury, artykuły Kasprowicza miały charakter niczym nieuzasadnionych spekulacji, były oszczercze i zniesławiające. Dziennikarz po wydanym wyroku zapowiedział jego zaskarżenie.