PISA to jeden z najważniejszych i najbardziej prestiżowych programów badawczych w zakresie edukacji. Jest koordynowany przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju OECD i realizowany w ponad 60 państwach świata. Sprawdzane są trzy umiejętności 15-latków: czytanie, rozwiązywanie zadań i problemów matematycznych oraz rozumowanie w naukach przyrodniczych. W czwartek w Warszawie w kancelarii premiera oficjalnie zaprezentowano raport z badań.

We wszystkich dziedzinach badań PISA Polska zajmuje obecnie miejsce w pierwszej jedenastce krajów UE; ma piąte miejsce w czytaniu, siódme miejsce - w naukach przyrodniczych, 11 miejsce - w matematyce. W stosunku do pierwszej edycji badania przeprowadzonej w 2000 r. polscy uczniowie największy postęp dokonali w czytaniu. Między 2006 a 2009 r. dokonali też postępu w dziedzinach przyrodniczych. W tym samym czasie poziom jeśli chodzi o matematykę nie zmienił się.

"Kiedy czytamy wyniki badań (...), to z satysfakcją widzimy, że mądre idee, determinacja ludzi i pracowitość - że to wszystko działa, przynosi efekty" - mówił premier. W jego opinii, dobre efekty przynosi "inwestowanie pieniędzy, wysiłku i dobrych emocji".

"Dzisiaj Polska, jeśli chodzi o średni poziom, znalazła się nadspodziewanie wysoko, przed wieloma najbardziej rozwiniętymi krajami. Wiem, że przed nami jeszcze bardzo dużo pracy: przed nauczycielami, organizatorami edukacji, samorządami. Chcielibyśmy (...) w jeszcze większym stopniu wykorzystywać tych najzdolniejszych. Dzisiaj polskich uczniów, polskich dzieci prawie nie ma wśród tych, którzy najgorzej sobie radzą, ale ciągle za mało jest polskich uczniów wśród tych, którzy sobie radzą najlepiej, którzy mają największe sukcesy" - mówił premier.

Zdaniem ekspertów poprawa wyników polskich uczniów to efekt przede wszystkim wprowadzonej w 2000 r. reformy edukacji, zwłaszcza wydłużenie o rok takiej samej obowiązkowej edukacji ogólnej dla wszystkich uczniów, czyli wprowadzenie gimnazjów. Eksperci uważają też, że bardzo ważne było wprowadzenie obowiązkowych egzaminów zewnętrznych - sprawdzianu dla szóstoklasistów i egzaminu gimnazjalnego oraz zmiana sposobu pracy nauczycieli z uczniami poprzez wspólne rozwiązywanie problemów.

Podobnego zdania jest szef Zespołu Analiz i Wskaźników w Dyrektoriacie ds. Edukacji OECD Andreas Schleicher. "Po drugiej edycji badań nie dowierzaliśmy, patrząc na polskie wyniki, że tak szybko reforma edukacji dała rezultat i wyniki uzyskane przez polskich uczniów są lepsze. Kolejne edycje pokazały, że jest co raz lepiej i lepiej. (...) Teraz po dziewięciu latach badań PISA wiemy na pewno, że gimnazjum potrafi właściwie zająć się uczniami, którzy wcześniej nie dawali sobie rady" - powiedział.


Podczas czwartkowej uroczystości minister edukacji Katarzyna Hall dziękowała twórcom reformy oświaty sprzed dziesięciu lat za odważne decyzje, m.in. za wprowadzenie gimnazjów. "Reforma edukacji, reforma samorządowa zaowocowały" - powiedziała. Minister dziękowała też ekspertom, twórcom poprzedniej i nowej podstawy programowej nauczania oraz nauczycielom za ich zaangażowanie i pasję.

"Przeszliśmy długą drogę. (...) Patrzymy jednak na najlepszych. Musimy równać do najlepszych. Patrzeć co oni robią lepiej, podpatrywać dobre praktyki" - mówiła Hall. Odnosząc się do wyników uzyskanych przez polskich uczniów, zwróciła uwagę na matematykę, która - jak mówiła - była w przeszłości zaniedbana. "To, że dziś najtrudniej jest nam w matematyce to nie jest przypadek" - oceniła. Przypomniała, że już zaczęto to zmieniać, wprowadzając obowiązkową pisemną maturę z matematyki.

Przypomniała też, że od dwóch lat wprowadzana jest nowa podstawa programowa nauczania. Dodała, że na jej efekty też trzeba będzie poczekać z 10 lat.

O tym, że warto inwestować w edukację mówił też przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów Michał Boni. Podkreślił, że inwestycja w edukację jest jedną z najlepszych inwestycji. Daje - mówił - jeden z najwyższych zwrotów w sensie ekonomicznym, tylko jest on trochę odłożony w czasie.

Boni zaznaczył, że raport PISA jest dobrym punktem wyjścia do zastanowienia się nad przyszłością polskiej edukacji. Według niego, trzeba teraz bardziej zwracać uwagę na talenty, tak by ich "nie gubić", lecz stworzyć im jak najlepsze możliwości rozwoju. Mówił, że ważne jest też dalsze wyrównywanie szans edukacyjnych dzieci, w tym konieczność pracy nad nowymi programami zwiększającymi dostępność książek i pobudzających chęć czytania. Wśród zadań, które stoją przed edukacją, wymienił również rozwijanie u uczniów kompetencji związanych z nowymi technologiami, nauczanie ich umiejętności o charakterze nierutynowym, a także umiejętności komunikacji i współpracy