W przypadku Radia Maryja chodzi o wywiad z Kobylańskim. "Dotarła do nas skarga słuchacza, dotycząca tego, co nadało Radio Maryja, a co wygląda dość poważnie" - powiedział PAP Krzysztof Luft z KRRiT. "Sprawę będziemy badać, w tej chwili wystąpiliśmy do nadawcy o wyjaśnienia" - dodał.

Reklama

O skardze do KRRiT informuje też na swojej stronie internetowej Radio Maryja, przytaczając fragmenty wywiadu z Kobylańskim. Powiedział on m.in.: "My nie jesteśmy przeciw nikomu, ale my chcemy, żeby była u nas w Polsce demokracja, niech będzie tylu przedstawicieli Polaków katolików, ile nas jest w Polsce, a nie taka parodia, że dzisiaj w rządzie czy w parlamencie Polaków prawdziwych nawet nie ma 30 proc". "My od paru lat bez przerwy publikujemy i mówimy - muszą w Polsce rządzić Polacy, muszą rządzić w swojej Ojczyźnie, w swoim kraju. Jak długo będą rządy, które nie są polskie, to będzie stale gorzej i gorzej" - kontynuował prezes USOPAŁ.

W komunikacie do słuchaczy Radia Maryja jego dyrektor o. Tadeusz Rydzyk podkreśla, że po wywiadzie dopytywał Kobylańskiego, jak rozumieć jego wypowiedź. "Pan Kobylański mówi, że nie ma nawet 30 proc. prawdziwych Polaków w rządzie czy parlamencie. Pytałem go, o co tu chodzi. Chodzi o 30 proc. Polaków myślących o Ojczyźnie, troszczących się o Ojczyznę. Nie chodzi tu o jakąś przynależność narodową czy rasową" - tłumaczy o. Rydzyk.

Z kolei skargę na program Lisa skierował do KRRiT rzecznik PiS Adam Hofman. Dotyczy ona relacji ze zjazdu USOPAŁ w Urugwaju, którą w swoim programie w TVP2 przedstawił Tomasz Lis. Hofman prosi szefa KRRiT o zajęcie stanowiska w sprawie relacji, która jego zdaniem została "zmanipulowana".

>>> Lis kontra PiS. Awantura o film z kongresu u Kobylańskiego

W relacji poinformowano, że w zjeździe uczestniczyli m.in. senatorowie PiS: Ryszard Bender, Zbigniew Cichoń, Waldemar Kraska i Czesław Ryszka oraz poseł Bogusław Kowalski, którzy bez reakcji przysłuchiwali się m.in. wypowiedziom o charakterze antysemickim. Kazimierz Świtoń mówił np. że rząd światowy zdecydował, iż Polaków ma być 15 mln - i to "zdrowych parobków żydowskich". Powiedział też, że prezydent Kaczyński zginął, bo podpisał Traktat Lizboński.

Rzecznik PiS mówił po emisji programu, że relacja u Lisa została zmanipulowana, bo w materiale nie pokazano "reakcji senatora Ryszarda Bendera na antysemickie i obraźliwe wobec Lecha Kaczyńskiego wypowiedzi Kazimierza Świtonia".

Skarga Hofmana wpłynęła do KRRiT w czwartek. Rzeczniczka KRRiT Katarzyna Twardowska powiedziała PAP, że regulator zajmie się sprawą i wystąpi do nadawcy o wyjaśnienia.



Z kolei - według portalu gazeta.pl - posłanka PiS Anna Sobecka, która jest zarazem członkiem Rady programowej TVP, "zażądała na piśmie zdjęcia programu Lisa od szefa TVP Juliusza Brauna". Także zdaniem Sobeckiej materiał w programie Lisa został zmanipulowany. "Ponieważ nie pokazał zdecydowanej reakcji senatora Bendera na antysemickie i obraźliwe wobec Lecha Kaczyńskiego wypowiedzi Kazimierza Świtonia (...). Senator Bender natychmiast wstał, zaprotestował bardzo gorąco i wyszedł z sali" - powiedziała Sobecka.

>>> Sobecka do prezesa TVP: Zdjąć program Lisa!

Rzeczniczka TVP Joanna Stempień-Rogalińska powiedziała PAP, że żadne oficjalne zawiadomienie w tej sprawie do prezesa TVP nie dotarło. "Jeżeli takie pismo do nas trafi, uwagi pani poseł Sobeckiej zostaną poddane analizie" - dodała rzecznik TVP.

Autor programu, Tomasz Lis zdecydowanie zaprzecza zarzutom o zmanipulowanie programu. "Nie ma problemu manipulacji, bo żadnej manipulacji nie było. Jest problem pięciu parlamentarzystów PiS, którzy przybywają w miejscu, w którym nigdy ich być nie powinno i którzy nie komentują słów, które skomentować absolutnie powinni" - mówił w ubiegłym tygodniu PAP Lis. Według niego senator Bender siedział "sobie spokojnie w poczuciu prawdopodobnie samozadowolenia i wtedy kiedy obrażany był przez pana Świtonia śp. Lech Kaczyński, i wtedy, kiedy padały obrzydliwe, antysemickie teksty o Polakach - żydowskich parobkach".

>>> Kaczyński o zjeździe u Kobylańskiego: Skandal!

Prezes PiS w wywiadzie opublikowanym w czwartek na stronach Wirtualnej Polski określił zachowanie parlamentarzystów PiS mianem skandalu i stwierdził, że powinni byli zareagować. "Nie tylko na słowa o Leszku, ale i antysemickie komentarze. Natychmiast poprosiłem ich o wyjaśnienia, jednak to, co usłyszałem, nie było satysfakcjonujące. Sprawa pójdzie do sądu partyjnego i komisji etyki, a ich miejsca na listach wyborczych są poważnie zagrożone" - powiedział Kaczyński.