W czwartek przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga dobiegł końca proces karny, w którym Widacki jest oskarżony o nakłanianie lobbysty Marka Dochnala do wycofania się z zeznań obciążających biznesmena Jana Kulczyka, złożonych przed sejmową komisją śledczą ds. PKN Orlen.

Reklama

Białostocka prokuratura oskarżyła też Widackiego, że jako obrońca jednego z oskarżonych w procesie tzw. gangu Ala Capone przekazywał z więzienia grypsy dla rodziny. Widacki miał też nakłaniać jeszcze inną osobę do składania fałszywych zeznań.

Razem z Widackim oskarżonych zostało pięcioro kryminalistów i członków ich rodzin, którzy wraz z adwokatem mieli uczestniczyć w procederze utrudniania procesów.

Prokurator Jarosław Walędziak zażądał dla nich kar po 10 miesięcy więzienia.

Obrońcy Widackiego wnieśli przed sądem o uniewinnienie go ze wszystkich zarzutów. Podobnie jak ich klient uważają je za bezpodstawne, a cały proces uruchomiony za czasów rządów PiS uznają za odwet tej ekipy na Widackim, który niejednokrotnie krytykował metody sprawowania władzy przez tę ekipę.

W piątek mowy kolejnych obrońców i wystąpienia oskarżonych.