Dziennik Gazeta Prawana logo

Pielęgniarz próbował zgwałcić koleżankę. Stanie przed sądem

16 sierpnia 2011, 16:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pielęgniarz próbował zgwałcić koleżankę. Stanie przed sądem
Shutterstock
Pielęgniarz z Częstochowy odpowie przed sądem za próbę zgwałcenia koleżanki z pracy. Akt oskarżenia trafił już do sądu rejonowego. Śledczy sprawdzili też, czy mężczyzna atakował pacjentki karetki.

Jak powiedział we wtorek PAP prok. Tomasz Ozimek, w śledztwie nie znaleziono dowodów na to, by - jak sugerowano wcześniej - pielęgniarz miał także molestować nieprzytomne pacjentki karetek. W jednym przypadku, gdy taki fakt mógł mieć miejsce, pacjentka nie żyje, a jej rodzice nie wnieśli o ściganie potencjalnego sprawcy. W przypadku dwóch innych pracownic pogotowia, które - jak zeznały - były molestowane przez pielęgniarza, postępowanie zostało umorzone, bo kobiety nie złożyły wniosków o ściganie Witolda N. - takie przestępstwo jest ścigane na wniosek osoby pokrzywdzonej.

Sprawa wyszła na jaw na początku tego roku; informowali o niej m.in. związkowcy z częstochowskiego pogotowia. Pokrzywdzona - która pracowała w pogotowiu jako ratownik medyczny - powiedziała prokuratorom, że padła ofiarą przemocy seksualnej pod koniec ubiegłego roku w siedzibie pogotowia. W lutym pielęgniarz został zatrzymany; spędził w areszcie trzy miesiące.

"Witold N. został oskarżony o usiłowanie gwałtu na jednej z pracownic pogotowia. Używając przemocy w postaci trzymania za ręce i nogi oraz zatykania ust, usiłował doprowadzić kobietę do obcowania płciowego. Nie osiągnął celu z uwagi na opór pokrzywdzonej" - relacjonował prokurator.

W dwóch innych przypadkach, które wykryto w czasie śledztwa, miało dojść do doprowadzenia pracownic do tzw. innej czynności seksualnej, jak definiuje to kodeks karny. Pokrzywdzone kobiety potwierdziły to w złożonych w prokuraturze zeznaniach, ale nie chciały ścigania sprawcy. Pielęgniarz był nieformalnym kierownikiem; m.in. wyznaczał dyżury i koordynował wyjazdy karetek.

Oskarżonemu grozi kara od dwóch do 12 lat więzienia. Zanim do prokuratury trafił wniosek o ściganie Witolda N., o przypadkach molestowania w częstochowskim pogotowiu poinformowały media, powołując się na informacje od związkowców. Pielęgniarz miał się przyznać do czynu, gdy ratowniczka powiadomiła dyrekcję. Według doniesień prasowych, pierwsze sygnały dotyczące seksualnych nadużyć pielęgniarza z częstochowskiego pogotowia pojawiły się już 7-8 lat temu. Związkowcy sugerowali, że ten sam pielęgniarz molestował nie tylko inne kobiety zatrudnione w pogotowiu, ale także nieprzytomne lub półprzytomne pacjentki wożone w karetkach.

Jak powiedział prok. Ozimek, m.in. z analizy wyjazdów karetek wynika, że mogło chodzić o młodą pacjentkę, która trafiła do karetki po tym, gdy zamierzała popełnić samobójstwo grożąc skokiem z wieżowca. Dziś kobieta nie żyje, dlatego również ten wątek został umorzony.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj