Zaczęło się siedem lat temu, wydawało mi się, że to niemożliwe, aby trwało tak długo, że to musi się skończyć. Myślałam, że skoro ja powiem, że tego nie chcę, to się skończy - byłam naiwna - opowiada Lidia Piechota.

Reklama

Od swojego prześladowcy dostawała kilkaset sms-ów dziennie. Mężczyzna całe godziny potrafił spędzać przed jej domem, pisał maile, np.: "Patrzę na ciebie, jak tam gospodarujesz w tych dresach zielonych".

Nie pomagały zakazy zbliżania się i zmiany numeru telefonu. Sąd w końcu znalazł jednak sposób na natręta i skierował go na przymusowe leczenie psychiatryczne.

To postanowienie jest szansą przede wszystkim dla podejrzanego, że jego problemy ze zdrowiem psychicznym zostaną rozwiązane, a w konsekwencji pani Lidia będzie mogła pożegnać się z dotychczasowym życiem w stresie - powiedział prokurator rejonowy z Olsztyna Maciej Szepietowski.

Stalking jest coraz częściej spotykanym problem. Tylko w zeszłym roku na policję zgłosiło się prawie 4,5 tysiąca osób nękanych przez stalkerów. 65 proc. zgłoszonych przypadków potwierdziło się. Od 2011 roku jest przestępstwem zagrożonym karą do 3 lat więzienia

Stalking nie powstrzymany w porę może zakończyć się dramatem. W 1996 roku Miss Polski Agnieszka Kotlarska została zamordowana przez prześladowcę. Wtedy stalking uznawany był za przestępstwo tylko w USA.