Ks. Wojciech Lemański był gościem Moniki Olejnik w "Kropce nad i". Duchowny powiedział, że ma nadzieję, na uchylenie dekretu abp. Hosera, bo jest on oparty na nieprawdziwych zarzutach.

Reklama

W wydanym dziś oświadczeniu ks. Lemański zapowiedział odwołanie się od decyzji w Watykanie. Nie zamierza jednak pisać do papieża.

- Papież Franciszek ma na głowie lobby homoseksualne i bank Watykański, nie ma czasu zajmować się Jasienicą - mówił duchowny.

Nie zamierza jednak składać broni i odchodzić na emeryturę. Wierzę, że jestem powołany przez samego Chrystusa, kocham kapłaństwo, jestem krytyczny wobec wielu zachowań moich współbraci, ale nie jestem wrogi Kościołowi - dodał ks. Lemański.

Na czym polegał jego konflikt z abp. Hoserem?

To co się wydarzyło w styczniu 2010 roku było głęboko niestosownym zachowaniem, obraźliwym, obrzydliwym, traumatycznym. Rana trwa do dzisiejszego dnia - odpowiadał ks. Lemański.

Co powiedział? Dotyczyło czynów czy słów? - dopytywała Olejnik

Proszę spytać abp. Hosera - odpowiadał ks. Lemański.

- To brzmi jak insynuacja. Przywołuje ksiądz przypadek kardynała Keitha O’Briena, który odszedł z powodu molestowania księży - nie odpuszczała Olejnik.

Ale ks. Lemański nie chciał odpowiedzieć wprost. - Zostawiam abp. Hoserowi możliwość wyjścia z tej sytuacji z twarzą, przeproszenia. Uważam się za ofiarę tamtej sytuacji, ofiara ma swoje prawa i nie zamierzam z niej rezygnować. Jeśli zechce przeciąć sprawę, to może to uczynić - powiedział Lemański.

Dodał też, że pamiętne spotkanie dotyczyło nieprawidłowości w dekanacie pruszczańskim, do którego należy jego parafia. - Rozmawialiśmy też o moim udziale w dialogu chrześcijańsko-żydowskim - dodał ks. Lemański.

To właśnie w swoim zaangażowaniu w dialog chrześcijańsko-żydowski proboszcz Jasienicy upatruje przyczyn ostatniej decyzji abp. Hosera.

Jego najbliższy współpracownik, kanclerz Wojciech Lipka powiedział, że w kontaktach z Żydami się zagalopowałem - powiedział ks. Lemański.

Duchowny w wywiadzie przyznał też, że dla polskiego Kościoła papież Franciszek, krytykujący księży za ich zamiłowanie do bogactwa i luksusów, jest niewygodny. Księża powinni spuścić z tonu i równać do uboższych w swoich parafiach, a nie do tych bogatych - powiedział.