W gminach trwa masowy nabór – urzędy potrzebują ludzi do weryfikacji deklaracji śmieciowych, prowadzenia ewidencji płatników czy monitorowania opłat. Katowice utworzyły osobną 19-osobową komórkę. – Już obsadziliśmy 15 etatów. Częściowo pracownikami przesuniętymi z innych komórek, częściowo nowymi osobami – mówi Dariusz Czapla z katowickiego urzędu miasta. Miesięczny koszt j 19-osobowej ekipy to ok. 50 tys. brutto.
W Kielcach te zadania wykonuje 10 etatowych pracowników i 3 stażystów – ok. 30 tys. zł miesięcznie. Łódź stworzyła 12 nowych etatów (300 tys. zł brutto rocznie), a Lublin ma 2 referaty, w których już pracuje 14 osób (ok. 450 tys. zł rocznie). Na tym tle Gdańsk, który zatrudnił tylko 4 osoby i na ich pensje przeznaczył 144 tys. zł rocznie, jest ascetą.
Wynagrodzenia to nie wszystko. Rzecznik prezydenta Kielc Anna Ciulęba wspomina o kosztach związanych z zakupem sprzętu komputerowego (55 tys. zł) i oprogramowania (145 tys. zł).
Tylko nieliczne miasta nie zwiększyły zatrudnienia. –– zapewnia Monika Żukowska ze stołecznego ratusza. Koszty nie urosną.
Mniejsze gminy zatrudniają nie więcej jak kilka osób. – – mówi burmistrz Radziejowa Sławomir Bykowski.
Niektóre samorządy decydują się wspólnie zarządzać systemem. Piła i 14 okolicznych gmin powołały Związek Międzygminny „Pilski Region Gospodarki Odpadami Komunalnymi” (PRGOK). Przewidziano 17,5 etatu, z czego obsadzonych jest 15,5. – – mówi Zygmunt Jasiecki z zarządu PRGOK. To oszczędność dla samorządów. –– mówi Jasiecki.
Zatrudnienie w samorządach jeszcze się zwiększy, gdy trzeba będzie wyegzekwować od mieszkańców opłaty. W przypadku części z nich konieczne będzie wszczęcie procedur windykacyjnych. Pomóc w tym mają... nowe etaty. –– przyznaje Zygmunt Jasiecki z PRGOK.
– przewiduje burmistrz Brześcia Kujawskiego Wojciech Zawidzki.
Kwestia komórek ds. windykacji opłat śmieciowych pozostaje otwarta również w większych miastach. – – mówi Aleksandra Iżycka, rzecznik prasowy prezydenta Torunia.