"Autorów tej książki nie nazywam dziennikarzami. To żałośni frustraci
robiący biznes na kłamstwach" - Monika Olejnik nie szczędzi słów krytyki twórcom "Resortowych dzieci". Publicystka Radia Zet i TVN24 mówi także o
dziennikarskiej prostytucji i grzebaniu w życiorysach.
Monika Olejnik nie ukrywa, że ma do książki bardzo emocjonalny stosunek. Wskazuje przy tym, że z jednej strony lektura "Resortowych dzieci" ją rozbawiła, a z drugiej zirytowała.
- ocenia.
Przypomina przy tym, że to była impreza "Gazety Wyborczej", podczas której wszyscy byli poprzebierani. Piotr Najsztub udawał księdza, Adam Michnik - Fidela Castro, a ona sama z kolei - działaczkę ZSMP. Założyła wtedy krótkie, czerwone i podarte spodenki, do tego czerwony krawat, jak mówi.
- podkreśla.
Jej zdaniem o autorach "Resortowych dzieci" nie można mówić inaczej jak
- kwituje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Newsweek
Powiązane