- mówi tygodnikowi "Wprost" jedna z najbardziej wpływowych osób w polskich specsłużbach. Za atakiem, zdaniem informatora, stali Rosjanie. Po tej aferze odszedł szef Narodowego Centrum Kryptologii MON, Krzysztof Bondaryk, który nie chciał już dłużej firmować swoim nazwiskiem nieodpowiedzialnego zachowania wojskowych.
Dziennikarze zwrócili się do swych informatorów w MON o potwierdzenie afery. - tłumaczy ich rozmówca. ABW sprawdziła jednak całą sprawę. Okazało się, że ataku nie wykrył wojskowy kontrwywiad. Dlatego też, jak twierdzi informator tygodnika, przez tę aferę poleciał szef SKW, generał Janusz Nosek. - dodaje.
Tymczasem posłowie z komisji służb specjalnych nie przypominają sobie, by minister użył podobnych argumentów. - mówi jeden z polityków
Sprawę skomentował na Twitterze rzecznik MON, Jacek Sońta. Jego zdaniem, atak nie przyniósł żadnych strat. Zapewnia też, że resort ani jego pracownicy nie umieszczają żadnych tajnych treści w sieci, a wewnętrzne serwery pocztowe nie są podłączone do internetu.
.@TygodnikWPROST Sprawa opisana we Wprost dotyczy ataku hakerskiego na pocztę internetową MON w 2013. Służby oceniły, że nie przyniósł strat
— Jacek Sońta (@JacekSonta) marzec 1, 2015
ZOBACZ TAKŻE: Hakerzy zaatakowali stronę Sejmu>>>