Dziennik Gazeta Prawana logo

Rakiety Tomahawk nie sprawdzą się? "To Amerykanie kontrolują pocisk"

14 kwietnia 2015, 15:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pocisk tomahawk
Rakiety Tomahawk nie sprawdzą się? "To Amerykanie kontrolują pocisk"/Shutterstock
Ministerstwo Obrony Narodowej chce, aby okręty podwodne dla polskiej armii były zdolne do przenoszenia pocisków manewrujących. Jednak eksperci zwracają uwagę, że nie spełnią one oczekiwań MON jako instrumenty odstraszania potencjalnych agresorów i wzmocnienia militarnej pozycji Polski, ponieważ wyposażenie okrętów w amerykańskie rakiety Tomahawk jest - ich zdaniem - każdorazowo uzależnione od zgody USA.

System odstraszania, czyli zakup rakiet manewrujących przenoszonych przez okręty podwodne, jest kluczowy dla planu modernizacji polskich sił zbrojnych. To właśnie budowa systemu z wykorzystaniem okrętów doprowadziła do istotnych zmian w przygotowywanym postępowaniu przetargowym. - powiedział agencji ISBnews dr Łukasz Kister, ekspert ds. bezpieczeństwa Instytutu Jagiellońskiego i doradca Parlamentarnego Zespołu do spraw Wojska Polskiego.

Eksperci zwracają jednak uwagę, że zakup amerykańskich Tomahawków jest obciążony warunkami, które w efekcie wykluczają wykorzystanie tych rakiet jako broni odstraszania. - wskazuje Kister. 

Zakup ma dotyczyć tylko 24 rakiet, które mają znaleźć się w Polsce w ciągu najbliższych 15 lat. W obecnej, dynamicznej sytuacji geopolitycznej w naszym regionie, zakup większej partii pocisków należy przeprowadzić szybciej. Dodatkowo strona amerykańska ostrożnie odniosła się do polskiej prośby. Ambasador USA Stephen Mull tłumaczył w wywiadzie dla TVN24, że na przeszkodzie mogą stanąć bliżej nieokreślone "kwestie techniczne".

Należy się zastanowić czy nadzieja na zakup Tomahawków jest warta długiego oczekiwania  i braku samodzielności. Brak możliwości odstraszania to ryzyko, które może przesądzić o powodzeniu lub porażce doktryny obronnej - uważa Kister.

Ekspert dodaje, że na drugiej szali znajduje się oferta francuskiego rządu dotycząca odpowiedników Tomahawków, czyli pocisków NCM (Naval Cruise Missile). Najważniejsza różnica to swoboda użycia broni przez polskie wojsko i zgoda rządu Francji na jej sprzedaż. Można je więc będzie wykorzystać jako broń odstraszania.

Zdaniem ekspertów, MON powinien rozpocząć negocjacje ze swoim francuskim odpowiednikiem na temat zakupu tych rakiet, a nie mamić opinię publiczną nadzieją na uzyskanie zgody na sprzedaż Tomahawków. Dokładnie tak postąpiono w przypadku rakiet JASSM, które udało się kupić po trwających rok negocjacjach międzyrządowych.

Jeśli nasz rząd rzeczywiście chce pozyskać możliwość odstraszania, musi się jednak spieszyć. - tłumaczy Kister. 

CZYTAJ TEŻ: Francuzi w ostatniej chwili podbili stawkę. Ale rakiety wybierzemy... amerykańskie>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło ISBnews
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj