Wtorek, na facebookowym czacie pisze brat: „Siemka. Słuchaj, potrzebuję zrobić przelew, a mam tylko gotówkę. Dasz radę zrobić przelew przez Dotpaya na 600 zł? Muszę kupić bitcoiny... rano przed 10 odeślę ci kasę”.

Reklama

Poniedziałek wieczorem, odzywa się koleżanka, która właśnie remontuje dom:

„Mam niecodzienny problem, nie mogę wejść na konto bankowe, a muszę wykonać przelew. Czy mógłbyś mi jakoś pomoc? Czy mógłbyś wykonać przelew za mnie, dopiero jutro rano będę mogła być w banku, to od razu odeślę pieniążki. Nie będzie żadnego problemu z kwotą 467, 94 zł ?”.

Czwartek, zagaduje kuzynka: „Potrzebuję jak najszybciej zrobić przelew 510 zł! Dałabyś radę? A ja ci jutro z samego rana oddam 550 zł za przysługę. To pilne, a teraz nie mogę zrobić tego przelewu, bo nie pamiętam hasła do konta”.

Nikogo nie zaskoczę puentą: pieniądze nie dotarły do brata, koleżanki i kuzynki, którzy rzekomo pisali do bliskich. Zasiliły konta oszustów. Którzy często otwarcie wyśmiewają naiwność ofiar, ponownie kontaktując się z nimi na FB. „Miłego wieczoru, choć pewnie nie będzie, jest mi przykro, ale w Polsce inaczej się nie dorobisz” – pokazuje mi taką wiadomość jeden z oszukanych.

– Te 300–400 zł to najmniejszy wymiar kary – Michał Mozgała, szef kantoru bitcoinów 4coins, nie kryje rozdrażnienia. Bo oszuści skradzione pieniądze piorą w jego firmie. – Myśli pani, że to przyjemność co tydzień czy dwa jeździć na policję i zeznawać w identycznych sprawach, którym moja firma nie może przeciwdziałać. Ludzie są głupi i za tę głupotę płacą – rozkłada ręce.

Tobie też, czytelniku, do śmiechu? Sam byś się przecież nie nabrał. Czy na pewno?